7.Oświadczyny.
Pewnego razu Maks zaprosił mnie do restauracji.
Był ubrany w biała koszule,
krawat,marynarkę..
Jego złociste blond włosy były w lekkim nieładzie.
a błękitne jak niebo w letnie dni oczy wpatrywały się we mnie.
On był zdenerwowany..trochę za bardzo..
Na powitanie dał mi czerwoną róże i pocałował mnie w policzek.
Przysunął mi krzesło abym usiadła..
zaraz po tym on również usiadł.
Po posiłku on chwycił mnie za dłoń, zapłacił i kazał mi zamknąć oczy.
Czułam lekki podmuch wiatru i zapach kwiatów..
Gdy pozwolił otworzyć mi oczy byłam w szoku..
Była tam piękna stara altanka otoczona kwiatami i świecami..
zaraz obok był staw z małym mostem on zabrał mnie na niego.
zaraz po tym jak zjedliśmy ciasto w altance.
uklęknął, a z kieszeni wyjął małe czerwone pudełeczko w kształcie serca..
-Wiem , że jesteśmy młodzi.. mamy tylko 16 lat..ale wiem czego chcę ..
kocham Cię najbardziej na świecie i chcę żebyś została moją żoną.
Wyjdziesz za mnie?
Byłam w szoku aż..po płakałam się ze szczęścia..
-Ej..nie płacz..chodź..-wyciągnął ręce..
Objął mnie i mocno przytulił..
-Tak..zostanę..-szepnęłam mu cicho do ucha..
był taki szczęśliwy..dzięki temu nie musimy się rozstawać..tak bardzo się cieszę..
Spacerowaliśmy potem dwie godziny po parku.
było chłodno więc on dał mi swoją bluzę choć nie chciałam..
Odprowadził mnie do domu i dał słodki pocałunek ma moje usta na dobranoc.
zostawił bluzę!...pachniała nim..
Pozdrawiam,miłego czytania
Yuki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz