Od małego byłam sama.Zawsze sobie powtarzałam"Do samotności da się przyzwyczaić".
Jakież dotkliwe było to kłamstwo..Samotność jest paskudna, złamie każdego człowieka.
Moi rodzice no cóż..ojciec ciągle za biurkiem w dodatku był starym alkoholikiem.
Matka zaś skromna kobieta prowadziła kwiaciarnię
.Brat? Studiował
.Nie miał czasu jak to mówi na "zabawę w dom".
Szukając wczorajszego wieczoru pewnego dokumentu ujrzałam coś co mną wstrząsnęło ..
Papiery adopcyjne..moje..Ja..nie to nie prawda..
Moi...moi rodzice wcale nimi nie byli..Prawdziwa rodzina była jeszcze gorsza bo wyrzuciła mnie z domu na zbity pysk.Jak jakiegoś śmiecia..
Nawet Maks opuścił mnie..Poszedł pocieszać się do innej dziewczyny..
Już nie daje sobie rady..
Wystarczy jeden ruch..aby moje serce przestało bić..chciałam sobie ulżyć więc..wzięłam nożyczki i..zraniłam się..
.Po wszystkim nie mogłam w to uwierzyć co zrobiłam.
Brzydzę się sobą!
Lecz dziś kres mojej cierpliwości został przekroczony..moimi prawdziwymi rodzicami były osoby , które dobrze znam..
Rodzice Piotra..Tak mi wstyd...z własnym bratem..
Szybko z przerażeniem wybiegłam z domu.
Nie patrzyłam co jest przed mną..czy kogoś popchnę..Po prostu biegłam ile sił w nogach.Zatrzymałam się na moście..I w tedy ta myśl"Zrób to..skocz..i tak nie masz nic do stracenia"..Stanęłam na barierce..zamknęłam oczy.
Gdy już chciałam skoczyć ktoś krzyknął .
-Ej ! nie rób tego!
Zeszłam z barierki..Chciałam się odwrócić i zobaczyć twarz osoby która mnie uratowała..Niestety moje ciało osunęło się na ziemię.Przebudziłam się w szpitalu.
-O! obudziła się pani.
-Kto mnie tu przyniósł?-zapytałam osłabionym głosem.
-Przystojny młodzieniec o błękitnych oczach, widocznie panią znał bo podał dane.
Czyżby to ..Maks?Nie..on przecież!...jest z Melisą..Co ja go mogę obchodzić..
Po raz kolejny zrobili mi badania..mam przerzuty na nerki
.Rak jest zbyt duży żeby go wyciąć..
Mogliby wyciąć całą nerkę ale..musiałabym spędzić całe życie chodzić na dializy ,
w dodatku po kilku latach jedna nerka która by pracowała wykończyła by się a to i tak rak złośliwy.
Powiedziałam o tym tylko mojemu starszemu bratu Marcinowi.
Gdy po kilku dniach mnie wypisali wybrałam się do mojej prawdziwej rodziny
.Opowiedziałam im wszystko.Ojciec Piotra był zakłopotany , o niczym nie wiedział.Jego matka zaczęła mnie przepraszać,płakać i opowiadać.
-Gdy miałam 16 lat ja zostałam zgwałcona a ty jesteś jego owocem.
Wybacz , ale nie mogłam Cię zatrzymać.-Powiedziała płacząc.
-Rozumiem panią , sama bym nie potrafiła inaczej.-Powiedziałam i mocno ją objęłam.
Wróciłam do pustego domu..
Pozdrawiam,
wasza Yuki:*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz