13.Urodzinowa niespodzianka i kłopoty.
Ja wraz z Piotrkiem wpadliśmy na pomysł żeby zrobić urodzinowe przyjęcie dla Maksa.
I tak spotykaliśmy się z Piotrkiem codziennie,żeby planować i omawiać.
Impreza miała być u mnie.
-Jutro musimy rozdać zaproszenia.
-Wiem już mam gotowe to idziemy?
-Pewnie.
Wybraliśmy się rozdać zaproszenia.Potem Piotrek odprowadzał mnie.
-Masz moją bluzę jest już zimno przeziębisz się.
Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć on zarzucił ją na mnie.
Zrobiło mi się głupio i chciałam mu ją oddać , ale nie chciał.
Byłam lekko zawstydzona.Gdy byliśmy już przed moim domem on pożegnał się i
pocałował mnie w policzek!Byłam w szoku.Następnego dnia poszłam do szkoły jak gdyby nigdy nic takiego się nie wydarzyło.Przyszedł po mnie Maks , był lekko podenerwowany.Ale wszystko było dobrze..może to tylko stres..Cały dzień on był jakiś dziwny.Pozmawiałam o tym z Piotrkiem,on speszył się , ale powiedział że o niczym nie wie.Nagle przyszedł Maks.Chwycił mnie za rękę i zaciągnął ze sobą.Miał przerażoną minę, już chciał coś powiedzieć , ale zmarszczył czoło ze złości i ugryzł się w język.Zapytałam o co chodzi ale on tylko ponurze odrzekł , że nic.Urodziny Maksa zbliżały się wielkimi krokami.On raczej niczego się nie domyślał.Relacje między Maksem a Piotrkiem bardzo się ostatnio pogorszyły,nie wiadomo czemu.Ciekawiło mnie to ale ja pytałam jednego i drugiego to oboje z kwaśną mina mówili , że nic się nie dzieje.Przygotowania szły jak po maśle.Wszystko było szczegółowo zaplanowane.Mam nadzieję , że Maksowi się spodoba.
Miałam obawy ale powtarzałam sobie "Wszystko będzie dobrze".Zostały jeszcze dwa dni.Na dziś zaplanowałam z Piotrkiem wizytę w sklepie w celu zakupienia prezentu.Długo myślałam z czego był by zadowolony.Znalazłam zegarek ze skóry ozdabiany srebrem.Był elegancki i ..drogi..No cóż i tak go kupię.Piotrowi też się podobał.Nagle zauważyłam Maksa..Schyliliśmy się i przeszliśmy w stronę wyjścia tak aby nas nie zauważył.Chyba się udało.
-Haha o mało nas nie zauważył!
-No..dobrze ,że go zauważyłam!
-Mogło by być źle..
-No..
Razem z Piotrem wybraliśmy się po resztę potrzebnych rzeczy.Więcej nie widzieliśmy Maksa.
Jutro są urodziny mojego ukochanego Maksia.Plan był taki:Ja z Maksem miałam przejść się po parku , a Piotrek miał zbierać gości.Gdy dostanę od niego wiadomość mam przyjść z Maksem.No własnie co z Maksem?Nie widziałam go od wczoraj . Poszłam na dach..on bił się z Piotrkiem!Szybko weszłam i ich rozdzieliłam.Maks był wściekły..nawrzeszczał na mnie i kazał mi iść.Zrobiło mi się smutno no , ale nie mogłam ich tak zostawić.Przecież by się pozabijali!Wyrwałam go i poszliśmy się przejść...
-Jak mogłaś?!
-Co?
-Myślisz , że was nie widziałem?!
-Ja..tylko..-nie wiedziałam co powiedzieć.
-Co?!Obmacywałaś się z nim?!A może mu dałaś?!
Uderzyłam go w twarz..na jego twarzy wymalowany był szok, a ja uciekłam płacząc. Piotrek wszystko widział...z jutra nici..Poszłam posiedzieć na dachu..Tam mogłam wypłakać się spokojnie.
Przyszedł on z Piotrem.
-No to teraz ją przeproś!
-Ja..Przepraszam!Ty się tak starałaś a..ja głupi..tak Cię oskarżałem..-Powiedział ze łzami w oczach Maks.
-Powiedziałeś mu?
-Tak..wybacz..
-...
Maks objął mnie i mocno przytulił.
-Czy mógłbyś nas zostawić samych?
-Pewnie.
Piotrek odszedł, a Maks się rozpłakał ciągle powtarzał"Przepraszam..".Ja również uroniłam parę łez.
Oboje wtuleni w siebie uspokoiliśmy się.Nadszedł dzień urodzin.Obudził mnie telefon od brata.To co powiedział..wprowadziło mnie w szok..i histerię..Moi..moi rodzice..oni nie żyją..zginęli w wypadku kiedy jechali mnie odwiedzić..ale dziś..dziś nie mogę płakać.Są jego urodziny, muszę się powstrzymać.Póki byłam sama wypłakiwałam się, nie wiem jak , ale Piotr przyszedł mi pomóc i zauważył , że płacze ..Ja..powiedziałam mu..zdziwiony i zakłopotany.Poprosiłam aby nikomu nie mówił nawet Maksowi.Impreza się zaczęła .Wszystko szło dobrze dopóki ktoś nie spytał o moich rodziców.Nie wytrzymałam!Wybiegłam płacząc , za mną Maks jak i Piotrek.Potknęłam się i upadłam (cały czas płacząc).Maks i Piotrek mnie pozbierali.
-Ej..uspokój się..-Powiedział Maks.
-...
-Ma prawo płakać!
-Czemu?!
-Jej rodzice dziś zginęli!
-Co..-zatkało go.
-Piotrek..wystarczy..
Maks był zszokowany.Nie wiedział co ma zrobić.Lecz za chwilę mnie objął i mocno przyciągnął do siebie.Piotr powiedział , że wróci pilnować imprezy, a my siedzieliśmy na chodniku.Zaczął padać śnieg.Zaniósł mnie do domu.Czuwał nad mną kilka dni.Nie czułam się najlepiej.Piotrek równie często mnie odwiedzał .Z nim również miałam silną więź.Bałam się , że się w nim zakocham...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz