piątek, 13 listopada 2015

Wojna o miłość

Na łąkach zielonych miłość swą zobaczył,
tą stronę jedyną co czysta jak łza była,
lecz za jej drugą twarzą demon krył,
Czerń i biel te dwa tak różne kolory,
Nie ma dobra i zła,
jest tylko miłość i jej odmiany.
Kochał ją,
Ona bryłą lodu była i go porzuciła.
Jego serce osnuły cienie,
Wieczność coś tak absurdalnego a jednocześnie najbardziej pożądanego.
Zemsta to było jego drugie imię.
Pokochała go,
Mrok roztopił jej serce.
Własne sumienie uciszamy słowami cel uświęca środki
Ludzka próżność doprowadziła do wojen.
To jest wojna o miłość i tylko ona będzie w stanie ją zakończyć.
Wojna kończy miłość, miłość kończy wojnę
tak było od zawsze i tak już pozostanie na wieki!
Tak będzie i tu.


Pisane pod wpływem chwili

czwartek, 12 listopada 2015

Epilog - MIŁOŚĆ POKONA WSZYSTKO

Zamknęłam na klucz drzwi od łazienki, wyciągnęłam żyletkę i tabletki.
Pora na odegranie się za to całe przedstawienie,
Będę tesknić za rodziną ale nie zniosę tego bólu, przykro mi, że to się tak kończy.
Usiadłam na zimnej posadzce, wzięłam tabletki oraz żyletkę i przyłożyłam ostrze do ręki i
zaczęłam liczyć:
Pierwsza kreska za poznanie Go,
Druga za każde miłe słówko,
Trzecia za każdą wspólną noc gdy był dla mnie oparciem,
Czwarta za to jego kłamliwe ,,kocham cię"
Piąta i decydująca za bezgraniczną miłość do niego.
Ciągnę ostrzem przez żyły w obu rękach, czuję powoli, że tabletki zaczynają działać, biorę koperty z pralki, kładę się i zamykam oczy marząc.
Ktoś wyważył drzwi, słyszę jak przez mgłę jak ON mnie woła,
podbiega do mnie stara się zatamować krwawienie...
Ale nie powiem mu, że wzięłam tabletki, prawda?
Mówi do mnie ,,Nie zasypiaj".
Mam go gdzieś tak jak on mnie.
Biorę ostatni oddech i odpływam w niebyt.
***
Kochani,

Kocham was ale to wszystko mnie przerosło nie umiałam z tym żyć,
od roku cierpię przez ojca, tak mamo nie przewidziałaś się, przez ojca, to on mi to zrobił, to on mnie zniszczył. Zgwałcił mnie. Nie płaczcie za mną, będę nad wami czuwać. Michale, kochałam Cię i wybaczyłam Ci ten akt z tą blondynką ze szkoły. Nie myśl, że to przez ciebie popełniłam samobujstwo, co to to nie. 
Usiądźcie,
już? To czytajcie uważnie,
nie było dla mnie ratunku, nie da się żyć bez serca i bez płuc, wyrok mam na sobie od trzech lat, rak płuc.
Pytacie czemu nikt nic nie wiedział?
Proste albo i nie ale pomógł mi wujek Louis. Dzięki niemu nie poddałam się po diagnozie.
Mamo nie obwiniaj go za to bo to ja go zmusiłam do zachowania tajemnicy.

Kocham was,
Adrianna
***
Wieko białej trumny opadło by już nigdy się nie podnieść.
Wkładają ją do ziemi, w tle słychać płacz i lament rodziny, tylko jedna osoba stoi i patrzy pustymi oczami na scenę przed nim.
Odeszła.
To było wszystko co owy młodzieniec myślał.
Rodzina już poszła do domu z cmentarza, ale on został.
***
Przychodził dzień w dzień przez rok, siadał i opowiadał o tym co w jego zyciu się wydarzyło i jak bardzo za nią tęsknił.

Poznał kogoś,
w małej części wypełniła jego dziurę w sercu po stracie ale on ma czas.
ONA go pilnuje by był szczęśliwy, by nie rozpaczał.

KONIEC.

Rozdział 6 - Miłość pokona wszystko

Yuki mnie zmusiła do dodania rozdziau i dokończenia histori wiec nie spodziewajcie się cudów xD
będzie może trochę oklepane i za szybko ale chce to skoczyć
Sorka


Rozmawiam z nią, pierwszy raz słyszę jej głos, pełen bólu i przerażenia. Mam wrażenie, że ktoś jej coś zrobił, coś strasznego. Bo z tego co słyszałem o niej od jej matki i siostry to była inna, wesoła ale od roku coś się zmieniło, Lisa opowiadała, że z nią nie ma kontaktu, niby nas słyszy ale milczy.
Czuję jak się do mnie ufnie przytula, obejmuje ją, jest taka krucha... Żal ściska mi serce myśląc o tym, że taka istotka może sama siebie okaleczać.Nie pozwolę jej więcej tego robić..
Będę ją chronił! Będę walczyć o jej serce! Zaraz, jakie serce? ... Ja czegoś takiego nie posiadam.
Ale czy to nie dziwne, że gdy ją widzę czuję ciepło w okolicach serca? Ciekawi mnie czy ona też coś do mnie czuje? Tfu ... ona do mnie? Hahaha jestem naiwny, ale może spróbuję, może się uda, Stop Stop, moje myśli są niebezpieczne. Muszę być obojętny., ale jak? Nie dopuścić serca do głosu.
Tsa i co mi to da? Zadam jej ból ot co! K*rwa, nie chce jej krzywdzić, nie ja.
Od tamtej nocy minęły 2 tygodnie, przychodzę do niej co noc, rozmawiamy, lub milczymy przytulając się. Nie jest to niezręczna cicha, poznajemy się w niej. Gdy słyszę jej śmiech moje serce bije szybciej, chodź nie często się śmieje są te momenty gdy jest radosna. Widzę jak rozkwita przy mnie.

***

Boję się. Boję się, że mnie nie chce.

Boję się. Boję się, że nie jestem odpowiednia.

Jeśli zawalę co się stanie? 

Jeśli coś pójdzie nie tak to co zrobię?

Moje serce krwawi widząc ją z tym bólem w oczach.

Moja dusza rozdziera się pod jego czujnym spojrzeniem.

Cóż ja czuję?

Nie pojmuje moich myśli.

Mam mętlik w głowie.

Jeśli to nie jest miłość to ja już nie wiem co nią jest.

Jeśli miłością zwać mogę tego anioła to osiągnąłem szczyt.

Kocham Go!

Kocham ją!

***

Z pamiętnika Ady 12.02.2010

Nie rozumiem co się dzieje.
Dlaczego to ja cierpię? Czemu?
Najpierw ten ch*j co mnie spłodził, zgwałcił mnie rok temu tylko temu, że przypominałam mu jego pierwszą miłość. To wszystko jest takie niesprawiedliwe.
KOCHAM MAĆKA, a on ma mnie gdzieś, jak ja mogłam się nabrać na to wczorajsze wyznanie?
Jaka ja jestem głupia. Pomóżcie.

Pomocy.

Dławię się własnymi łzami,
chce go zranić, dlaczego tak mnie oszukał, co ta suka ma a czego ja nie mam?
Ohh no tak, ona nie jest aspołeczna i aseksualna.
Nie kochał mnie, teraz pewnie nabija się z tą blondyną ze mnie za moją naiwność;

Dziś?
 
Czar­ny sce­nariusz na biały dzień,
jas­ny księżyc na ciemną noc.

Dom z cegły,
świat z kontrastów.
Ho­tele dla za­gubionych dusz
szu­kających powołania.
Zbul­werso­wane wyglądają przez okno,
załama­ne spuszczają rolety,
a wol­ne opuszczają wnętrze.

Gorzkie łzy z świet­listych oczu
uświęcają wybory,
ma­lino­we us­ta za­dają ból,
zdra­da wycho­wuje dzieci:
nie­nawiść i zazdrość,
przew­rotność sta­je się normą
war­tość tra­ci na znaczeniu.

Czar­ny sce­nariusz na biały dzień,
jas­ny księżyc na ciemną noc.*



Zniszczył mnie,
Ostatnie moje tchnienia
 
Koniec rozdziału

(\__/) (='.'=) (")_(")


(\__/) (='.'=) (")_("
(\__/) (='.'=) (")_(")

 * wiersz z cytaty.info





 

niedziela, 1 listopada 2015

Przezwyciężyć zło.

Dawaj pieniądze!
-...
Odwróciłam się , przede mną stał wysoki mężczyzna z charakterystyczną blizną na czole .Trzymał w ręce nóż i wymachiwał nim tuż przed moją twarzą. Gdy już chciał mnie dźgnąć ktoś pociągnął mnie w tył ,a wysoki brunet chwycił za nadgarstek napastnika  i uderzył go z kolana w brzuch .Rabuś upadł na ziemię po czym po chwili wstał i uciekł.Dziewczyna która wyciągnęła mnie  z "walki" powiedziała:
-Nic Ci nie jest ? Pewnie nas nie znasz ,ale twoja ciocia jest naszą nauczycielką poznałam Cię bo dużo o Tobie opowiadała i nawet pokazywała mi zdjęcia.
-Tak wszystko w porządku..Dziękuję.
-Tak w ogóle to jestem Monika a to je-Brunet który mnie uratował przerwał jej.
-Ja mam na imię Dominik.
-Miło mi was poznać..może wpadniecie do mnie na kolacje w formie podziękowania za ratunek?
-Czemu nie, akurat mamy czas.
Dominik wraz z Moniką pomogli mi zrobić zakupy i nieść je do domu.Są naprawdę mili.W końcu dotarliśmy.
-Rozgości się a ja pójdę zrobić kolację.
-Dobrze , to my usiądziemy prawda , Domi?-chwyciła go za rękę .
Wyglądali zupełnie jak para.
-Pewnie!-powiedział uśmiechając się.
W tym czasie ja ugotowałam rosół i upiekłam kurczaka, a mój piesek bawił się z Dominikiem.Wtedy wróciła ciocia.
Była zaskoczona widząc dwójkę swoich uczniów oraz stół pełen jedzenia.
-Blanka , wróciłam..
-Dzień dobry !-Powiedzieli chórem Dominik i Monika .
-O dzień dobry!A wy co tu robicie?
-Oj długa historia proszę pani!
-No to już opowiadaj,opowiadaj Dominiku!
Nałożyłam wszystkim na talerz i usiadłam obok cioci.W tym czasie Dominik opowiedział jej wszystko.
-Dziękuję Ci bardzo za uratowanie jej!
-Ale to nic , przecież każdy by ratował kobietę w potrzebie zwłaszcza taką piękną.
-No dobra jedzmy już bo wystygnie i praca Blanki pójdzie na marne!-przerwała im Monika.
Podczas posiłku ta dwójka opowiadała mi o szkole.Po raz pierwszy od śmierci mamy poczułam promyczek szczęścia , ale nie mogę ich do siebie dopuścić..utrata bliskich jest zbyt bolesna .Niedzielę poświęciłam na przygotowanie do szkoły w końcu to drugi semestr 1 klasy liceum! dziwne, ale nie mogę się doczekać.  
                                                                                                                              pozdrawiam,
                                                                                                                                        Yuki.

sobota, 31 października 2015

Opis postaci cz1.:)

Zacznę od opisu postaci z ostatniego opowiadania postanowiłam go nazwać "Przezwyciężyć zło".
Główna bohaterka nazywa się Blanka i to właśnie od niej zacznę.



Imię:Blanka
Nazwisko:Nowicka.
Lat:16.
Miejsce zamieszkania : brak informacji

Opis wewnętrzny:

 Blanka jest zamkniętą w sobie dziewczyną od śmierci swojej matki.
Boi się z kimkolwiek zaprzyjaźniać bo we wczesnym dzieciństwie dzieci bardzo jej dokuczały, jej podporą w ówczesnym czasie była mama.Jednak przed śmiercią mamy Blanka była radosną dziewczyną pełną życia i energii.Jest ona nieśmiała , ale jak jest potrzeba umie pokazać jak wielkie i waleczne ma serce.Jej zachowanie zmienia się po poznaniu Dominika i Moniki.Jej ojciec był malarzem kiedyś narysował portret Blanki jak wyobraża sobie swoją malutką córeczkę w dorosłym życiu.




Opis zewnętrzny : 

Jest to niska brunetka o jasnej cerze.Waży około 46 kilogramów i ma 164 cm wzrostu.Jest dość szczupła . Oczy ma koloru piwnego , według Dominika są one "złote" .Lubi ubierać się na czarno ale nie wyklucza kolorów.  

piątek, 30 października 2015

Opowiadanko od Yuki:)


Czym jest życie?Przecież nie ważne kim byliśmy i co osiągnęliśmy..Wszyscy kończymy tak samo, umierając.Ostatnim czasem właśnie taką aurą się otaczam, aurą śmierci.W jednym małym momencie straciłam wszystko co było bliskie memu sercu.Zacznę od początku mojej historii , która zmieniła moje życie.
''Ugh dostałam kolejną jedynkę! Już czuję w kościach jak matka będzie na mnie krzyczeć .Znowu ją zawiodłam a przede wszystkim zawiodłam samą siebie.Dotarłam do domu aż się boję jej reakcji.Mój lęk i zły humor zauważyła moja rodzicielka.
-Coś się stało kochanie?
-Nie!Nic..-Podeszła do mnie i mnie objęła.
-A tak poważnie? Co jest?
-Dostałam kolejną jedynkę..
-Znowu?! Czy ty nie umiesz się porządnie nauczyć?!
-A czy ty zawsze musisz po mnie krzyczeć?! w końcu jestem cholernym nieukiem !
-Jak ty do mnie mówisz?!-zaraz po tym mnie spoliczkowała.
Stałam jak słup soli a na moich policzkach pojawiły się łzy.Nie chciałam więcej tam być.Wybiegłam z domu a zaraz za mną wybiegła zrozpaczona mama .Biegłam po ulicy płacząc gdy nagle poczułam jak ktoś spycha mnie z drogi przed nadjeżdżającym samochodem.To była moja mama..auto z całą siłą uderzyło w moją najukochańszą matkę.Potem nie pamiętam co się działo..byłam tak zdezorientowana  , że nie wiedziałam co w okół mnie się dzieje.Opamiętałam się w szpitalu po podaniu leków uspokajających.Moje pierwsze pytanie brzmiało"Co z moją mamą ?!" Kobieta która mnie urodziła i poświęciła mi życie , leży teraz umierająca ze zmiażdżoną czaszką.Lekarze powiedzieli , że nie dają jej zbyt dużych szans na przeżycie. Dwa dni później zmarła.To wszystko było moją winą."
Przez dłuższy czas byłam sama jak palec, mój ojciec się zabił jak miałam ledwie 3 latka.Nie pamiętam go.Niestety z powodu mojej inności i niechęci do integracji zmieniałam miejsce za mieszkania co chwilę ..rodzina się mną wymieniała.Byłam już u 20 krewnych przez ostatnie trzy lata.

Teraz mam 16 lat i  mieszkam z daleką krewną mojej mamy.Może to dziwne , ale bardzo mi ją przypomina.Mieszkam u niej dopiero od 2 miesięcy.Nowe miasto,szkoła, otoczenie..innym słowem nuda.Przerabiałam to już nie jeden raz.Nie mam przyjaciół, bo według mnie są nie potrzebni a po utracie ich zostałabym tylko bardziej zraniona.Wystarczy mi siedzenie samej w ciemnym pokoju jak teraz.Ciocia*bo tak ją nazwam* miała dopiero za 3 h wrócić z pracy.Chociaż jest sobota to ona i tak dużo pracuje.Hm...może ugotuję  jej obiad? Mama nie raz mnie uczyła jak dobrze gotować.Muszę wyjść do sklepu po produkty. Trochę daleko mam sklep ,ale jak pojadę na rowerze to ok.20 minut.Jak powiedziałam tak zrobiłam , trochę się boję bo okolica jest niezbyt ciekawa.Dotarłam na miejsce, rower  zostawiłam przed  sklepem . Nagle usłyszałam czyjeś kroki za mną .



Z racji tego iż nie wiem jaki nadać mu tytuł możecie kierować swoje sugestie w komentarzach :)  Ciąg dalszy nastąpi za niedługo^^                                                                                                                                                                       Pozdrawiam Yuki.

wtorek, 15 września 2015

Od Yuki

Witajcie z racji tego iż wróciłam postanowiłam dodać nowe opowiadanie które niedawno napisałam.Niestety nie mam dla niego tytułu:/ Jeśli będziecie mieć jakieś pomysły proszę pisać w pytaniu^.^ Pozdrawiam Yuki.



Ta historia zaczęła się we wrześniu ,dokładnie 1 września 1999 roku.Miałam wtedy 16 lat . Idąc rano do nowej szkoły , zaczepił mnie chłopak o przepięknych błękitnych oczach.
-Hej! Przepraszam wiesz może gdzie jest liceum nr 13?
-Tak , to tutaj nie daleko .Właśnie tam idę ,chcesz iść ze mną?
- Jeśli mogę, bardzo Ci dziękuję. Tak w ogóle mam na imię Alan a ty?
-Ja jestem Blanka , miło mi Cię poznać.-Lekko się zdziwił i z uśmiechem na twarzy powiedział.
-Piękne imię , wyjątkowe.
Tuż po chwili dotarliśmy do szkoły , tam czekała na mnie moja najlepsza przyjaciółka , Ewa.
Spojrzała na niego od góry do dołu , i pociągnęła mnie w kierunku miejsc siedzących.
Zajęłyśmy miejsca.Po apelu wszyscy rozeszli się do klas.Alan był w tej samej klasie co ja...
Spoglądałam na niego siedząc w klasie , w pewnym momencie nasze spojrzenia się spotkały.Albo mi się wydawało albo się lekko zarumienił i odwrócił wzrok.Gdy już wychodziłam z sali Alan dał mi swój numer i powiedział , że jeśli miałabym ochotę mogę napisać.Wróciłam do domu, mama od razu zauważyła moje myślenie i niebieskich migdałkach .
-Coś taka rozmarzona? coś się wydarzyło? jak nowa szkoła?
-A nie ..nic .A szkoła fajna.
Odpowiedziałam na jej pytania i udałam się do mojego pokoju.Wieczorem przed pójściem spać napisałam do niego.
-Hej..jak Ci się podoba szkoła? ps. Blanka.
-Cześć:) No wydaje się być całkiem fajna :D a Tobie jak się podoba?
W ogóle cieszę się , że napisałaś.
-Też mi się szkoła podoba[...]
Pisaliśmy aż do 1 w nocy!Jesteśmy bardzo podobni...

Minęły już 4 miesiące od rozpoczęcia roku.

Ciąg dalszy nastąpi:D

Hej hej

Koniec przerwy kochani!:D
                         

środa, 29 lipca 2015

od Yuki.

Drodzy czytelnicy!


Przepraszam was ale na razie nic ciekawego tu nie zobaczycie:/ z racji tego , że nie mam na chwilę obecną laptopa nie mam jak dodawać:( bardzo mi przykro..
                                                                                 Pozdrawiam,
                                                                                            ~Yuki.

niedziela, 28 czerwca 2015

ZAWIESZAM miłość pokona wszystko

 ZAWIESZAM OPOWIADANIE! 
Przepraszam ale wena u mnie chyba umarła :C 
Wstawię tu pół rozdziału zaległego! 
Przepraszam!
Nie wiem jak Yuki ale ja musze chwile odsapnąć, może brakuje mi kogoś kto by mi pomógł dalej.
Oto macie kawałek rozdziału, na pewno go skończe tylko nie wiem kiedy :C


Kawałek  Rozdziału 6 - Miłość pokona wszystko
*punkt widzenia Michała*
Rozmawiam z nią, pierwszy raz słyszę jej głos, pełen bólu i przerażenia. Mam wrażenie, że ktoś jej coś zrobił, coś strasznego. Bo z tego co słyszałem o niej od jej matki i siostry to była inna, wesoła ale od roku coś się zmieniło, Lisa opowiadała, że z nią nie ma kontaktu, niby nas słyszy ale milczy.
Czuję jak się do mnie ufnie przytula, obejmuje ją, jest taka krucha... Żal ściska mi serce myśląc o tym, że taka istotka może sama siebie okaleczać.Nie pozwolę jej więcej tego robić..
Będę ją chronił! Będę wolczyć o jej serce! Zaraz, jakie serce? ... Ja czegoś takiego nie posiadam.
Ale czy to nie dziwne, że gdy ją widzę czuję ciepło w okolicach serca? Ciekawi mnie czy ona też coś do mnie czuje? Tfu ... ona do mnie? Hahaha jestem naiwny, ale może spróbuję, może się uda, Stop Stop, moje myśli są niebezpieczne. Muszę być obojętny., ale jak? Nie dopuścić serca do głosu.
Tsa i co mi to da? Zadam jej ból ot co! K*rwa, nie chce jej krzywdzić, nie ja.
Od tamtej nocy minęły 2 tygodnie, przychodzę do niej co noc, rozmawiamy, lub milczymy przytulając się. Nie jest to niezręczna cicha, poznajemy się w niej. Gdy słyszę jej śmiech moje serce bije szybciej, chodź nie często się śmieje są te momenty gdy jest radosna. Widzę jak rozkwita przy mnie.

wtorek, 16 czerwca 2015

Zakazana Miłość.

 To długa i niekoniecznie szczęśliwa historia.
W wieku 15 lat ja i mój o dwa lata starszy brat byliśmy nierozłączni.
Wszystko robiliśmy razem..Ja kochałam go..ale nie jako siostra.
Kochałam go jak kobieta mężczyznę.
On jednak widział we mnie młodszą kochaną siostrzyczkę
.Pewnego dnia mój kolega w szkole poprosił mnie o chwilę rozmowy sam na sam.
-Wika bo ja..yyy....
-Tak?
-Czy zostaniesz moją dziewczyną?!
-Ja..przepraszam!
-A więc masz kogoś?-zapytał ze zmartwioną miną.
-Nie..ja po prostu już kogoś kocham..
-Rozumiem ..przepraszam za moją propozycje .
Oddalił się .Na przerwie spotkałam mojego brata Michała.
-Cześć Młoda dziś nie wrócimy razem do domu.
Mam zajęcia dodatkowe więc musisz wrócić sama.-Powiedział lekko głaszcząc mnie w głowę.
-Cześć , no dobrze to do zobaczenia w domu braciszku.
Byłam uparta i chciałam z nim wrócić więc na niego czekałam .
Wyszedł ze szkoły z Patrycją moją najlepszą przyjaciółką..Oni się całowali..
Nie to nie możliwe!Jak ona mogła..?Już o niczym innym nie myślałam , płacząc dobiegłam do domu.Szybko ściągnęłam buty i znalazłam się w zaciszu mojego pokoju gdzie była grobowa cisza.W mojej szufladzie znajdowała się kolekcja żyletek .
No cóż każdy lubi co innego..ja lubiłam się ranić pomagało mi to ..kochałam dreszczyk emocji gdy ostrze przecinało moją skórę..Ale dziś było inaczej, chciałam zupełnie czegoś innego.Śmierci ..wzięłam żyletkę , nalałam lodowatej wody do wanny i położyłam się w niej.
Gdy już zrobiłam zamach aby ugodzić się nią w nadgarstek usłyszałam , że ktoś wchodzi do domu.
To był mój brat od progu słyszałam jego głosy.
-Siostrzyczko jesteś w domu?Hm chyba jej nie ma..O! ale buty są to i siostra jest.
Przeszedł korytarzem obok łazienki ..Tak bardzo chciałam , żeby tego nie widział.Za słabo się zamachnęłam to było lekkie draśnięcie które uporczywie krwawiło. Nagle on zapukał do drzwi łazienki.
-Jesteś tam?
-Mhm..-Lekko burknęłam zwijając się z bólu.
-Coś się stało?
-Nie..-delikatnie płacząc odpowiedziałam.
-Czemu płaczesz?
-Nie płaczę..
-Przecież słyszę ..no więc?
-To źle słyszysz idź sobie ..
-Nie pójdę do póki nie otworzysz i mi wszystkiego nie powiesz.
-Idź sobie!-ostro się na niego wydarłam .
Słyszałam jego kroki zmierzające w stronę kuchni.
Po czym przewędrował z powrotem ku łazience .
Użył zapasowego klucza.Gdy tylko otworzył i mnie zobaczył w jego oczach pojawiły się łzy.
-Co ty do cholery robisz?!
-Daj mi spokój..
-Wytłumacz mi to!
-Nie muszę Ci się tłumaczyć ..Ha zajęcia dodatkowe ..fajne ..
-Co..
-Widziałam Cię z nią!-Zaczęłam płakać i histeryzować .
-Nie mogę już mieć dziewczyny ?!
-Czy ty nie widzisz , że Cię kocham?!
Gdy to usłyszał jego spojrzenie złagodniało..ale kontynuowaliśmy .
-Tak jak brata w końcu jesteśmy rodzeństwem..
-W moich oczach jesteś mężczyzną..
-Co?
-Kocham Cię.-uśmiechnęłam się mówiąc to.
-Ja..nie kocham twojej przyjaciółki..wiem , że jesteśmy rodzeństwem dlatego chciałem zapomnieć o tym co czuję do Ciebie ale nie potrafię..To jest zbyt silne!
W tedy mnie pocałował , owinął w ręcznik i kazał mi czekać.Po około 10 minutach przyszedł z apteczką aby opatrzyć moją ranę .Zobaczył moje blizny.

-Od kiedy ty to robisz..?
-Od około dwóch lat...
-Nie możesz więcej tego robić , nie pozwolę Ci!
-Nie chcę już tego robić..
-To dobrze..więc co zrobimy?
-Z czym?
-No..z naszym wyznaniem...Jesteśmy rodzeństwem więc nie powinniśmy..
-Ukrywajmy to przed innymi ale..jak będziemy sami to co innego.
-Poczekaj chwilę..-wyciągnął telefon z kieszeni i gdzieś zadzwonił.
Rozmawiał z Patrycją ..zerwał z nią..Od tego wieczoru ukrywaliśmy nasze uczucia  , ale każdą wolną chwilę spędzaliśmy razem.Pewnego razu zostaliśmy sami w klasie , w szkole raczej już nikogo nie było , wtedy Michał mnie pocałował..ktoś zza rogu krzyknął .
-TO CHORE! RODZEŃSTWO SIĘ CAŁUJE!
Oboje się speszyliśmy i udawaliśmy , że nic nie zaszło ale ja wiem kogo to był głos, to była Patrycja od jakiegoś czasu za nami łazi.Nie bardzo się tym przejmowaliśmy , ale na następny dzień w szkole urządzono nam piekło wszędzie były rozwieszone jakieś kartki z tym , że jesteśmy razem , że to obrzydliwe i tym podobne..Moja ławka była cała porysowana a dyrektor wezwał nas na rozmowę ..Naszych rodziców również.Powiedział , że nie wie czy to prawda a jak tak to mam przestać bo plamimy honor naszej rodziny i szkoły.W domu ojciec chciał z nami poważnie porozmawiać.
-Czy to prawda co mówią w szkole?
-Tak! kochamy się czy to coś złe-Ojciec uderzył go w twarz.
-Zrozum to bachorze , że nie możecie być razem bo jesteście rodzeństwem.
Michał wziął mnie za rękę i zabrał mnie do pokoju.
-Wika..muszę Ci o czymś powiedzieć..
-O czym?
-Oni mnie adoptowali..
-Jak to ? o gdzie papiery adopcyjne ?
-W sierocińcu jest kopia..jak ją zdobędę to będziemy mogli być razem..Pojadę po nią..
-Teraz? Już się ściemnia..
-To nic ..będę za chwilę.-Pocałował mnie w czoło na pożegnanie.
Słyszałam jak na dole kłócił się z ojcem ale trzasnął drzwiami i wyszedł.
Po jakieś godzinie zaczęłam się niepokoić .Po trzech godzinach w naszym domu zjawiłam się policja..
-Przykro mi ale znaleźliśmy ciało wasze-
-Nie! to nie prawda!-Wpadłam w paniczny płacz.
-Przed tym jak zmarł kazał pani przekazać to..
-To przecież....
To były papiery adopcyjne .Kartka zaraz byłam mokra od moich łez ..
Po trzech dniach odbył się pogrzeb...
Większość następnego czasu spędzałam nad jego grobem.Tak minął rok równy od dnia kiedy zaczęliśmy ze sobą być wzięłam żyletkę , był środek nocy nikogo nie było.Nad jego grobem podcięłam sobie żyły ..Aby być z nim na zawsze.Do wszystkich którzy to czytają , nie chcieliśmy takiego zakończenia , chcieliśmy żyć, ten świat nie ma miłości, ten świat umiera, ten świat na nas nie zasłużył , dla tego musimy odejść, nasza historia już zastała opowiedziana , my odchodzimy , a wy zostajecie, zabijajcie się powoli sami o tym nie wiedząc..


Pozdrawiam,
Yuki.















poniedziałek, 8 czerwca 2015

Czasami miłość jest bez sensu bo nie można mieć jej obok ale jest potrzebna



Uwaga! To nie rozdział!

- Niccole...
- Tak?
- Jesteś dla mnie wszystkim - wyszeptał Tom, patrząc na nią z miłością.
Niccole spojrzała na niego z taką samą miłością, która błyszczała w jego oczach.
- Tom, wiesz, że bardzo Cię kocham. Ale nie mogę zostać tutaj, muszę ruszać, wrócić do zamku i wypełnić przysięgę,.
- Więc mnie opuścisz? - zapytał.
Znał odpowiedź zanim powiedziała cokolwiek.
- Tak, bardzo mi przykro. Nie chcę tego robić! Chciałabym zostać z Tobą już na zawsze.
- Niccole, jesteś dla mnie całym światem. Nie mogę Cię stracić... Myślałem o tym już od jakiegoś czasu... Czy jest taka możliwość bym mógł udać się tam z Tobą?
- Tom... Ja... Ty... My... nie możemy tego zrobić! Wiesz, że nie możemy!
- Wiem - przemówił z żalem w głosie.
- Kocham Cię Tomie - wyszeptała dziewczyna ze łzami w oczach.
- Ja Ciebie też! Pamiętaj o mnie, spotkamy się jeszcze!

Takie mini za rozdział którego nie dodam w najbliższym czasie! Przepraszam! 
Rozdział miał się pojawić wczoraj a, że nie mam stałego dostępu do laptopa nie mogę pisać, Przepraszam Was.
~Klaudia

piątek, 5 czerwca 2015

Nadzieja drugiego świata.

Nie potrzebnie żyje..
To zdanie codziennie sobie powtarzałam.
Wszyscy mieli mnie gdzieś..wyśmiewali mnie, poniżali..gnębili..
Rodzina? Ojca nie znałam a matka dużo pracowała i często sprowadzała swoich facetów do domu.
Lecz jedyną moją ostoją były książki..Czytając je uciekałam od świata rzeczywistego.
Tym razem uciekałam przez miasto...Chcieli mnie zapewne okraść.
Nagle pojawiłam się przed księgarnią którą pierwszy raz na oczy widziałam .
Była dziwna ,ale nie miałam wyjścia schowałam się w niej a jak tylko przekroczyłam próg drzwi usłyszałam szept.
-Witaj czego potrzebujesz młoda damo?
-Dzień dobry ehm..ehm..ja chciałabym jakąś ciekawą książkę przygodową.
-Lubisz przygody? Na pewno coś odpowiedniego się tu znajdzie.
Wskazał mi miejsce spoczynku a sam zniknął za regałami .
Rozejrzałam się w około było pełno starych książek.
Gdy chciałam wziąć jedną , mężczyzna na czarno ubrany chwycił moją dłoń tym samym mnie po wstrzymując.
-Ta historia będzie odpowiednia dbaj o nią.
-Dobrze..(w myślach "to było dziwne..") ile się należy?
-Nic-uśmiechnął się dodając- to prezent.
Odprowadził mnie w kierunku wyjścia i pożegnał.
Gdy wróciłam do domu zastałam mamę z kolejnym facetem. Kiedy tylko mnie zobaczyli przerwali.
Mama udała się do kuchni a ja zostałam z nim..sama.
Nagle on dotknął mojego uda, jego ręka kierowała się wyżej. Ja spanikowana wstałam i uderzyłam go w twarz.
Pobiegłam a on ruszył za mną ..Zamknęłam się na strychu.Tak bardzo się bałam .
W takich trudnych sytuacjach zaczynam czytać książki.
tak było i tym razem ale to co się po tym wydarzyło kompletnie zbiło mnie z tropu.
Gdy otworzyłam oczy byłam w lesie.
Spanikowałam ..nie wiedząc co robić zaczęłam po nim spacerować .
Gdy się odwróciłam strzała przeleciała tuż przed moją twarzą.
Kilku mężczyzn mnie zaatakowało.
Pomyślałam w tedy , że już po mnie gdy nagle jakiś chłopak z mieczem wyskoczył przed mnie i odparł ich atak .
Walczył z nimi dzielnie i ich pokonał prawie wszystkich oprócz jednego..
W tedy stała się kolejna dziwna rzecz.Uniosłam się w powietrze.
Jakaś moc otoczyła moje ciało.Poczułam , że z moich pleców coś wyrasta to były skrzydła jak u ptaka..nie bardziej anioła.
Szybko chwyciłam czarnowłosego chłopaka i przeleciałam z nim nad lasem gdy nagle poczułam przeszywający ból w moim lewym skrzydle to była strzała.
Spadliśmy na ziemię.Gdy się ocknęłam byłam w lochach.Wtedy wyszedł czarno włosy chłopak .
-Haha..naiwna z Ciebie dziewucha! to była podpucha chcieliśmy Cię złapać jesteś sporo warta ..
Nie raczej twoje skrzydła nie widziano ich od tysięcy lat.
-Wypuść mnie..
-No chyba sobie żartujesz tyle kasy mnie nie ominie.
-Oni Cię potem zabiją żeby się nie dzielić.
-Haha..Śmieszna jesteś!-spojrzał na mnie srogim wzrokiem.-Nie dam się tak łatwo zabić-
Gdy to mówił przerwałam łańcuchy .Szybko wybiegłam na najwyższą wieże i rozprostowałam skrzydła.
Bardzo się bałam.Miałam przy sobie tylko torbę.
Co? skąd to jest? znalazłam w niej płaszcz.Schowałam się w lesie.Na mojej drodze pojawiła się staruszka.
-Hm..w końcu się pojawiłaś tak długo na ciebie czekaliśmy.
-O co pani chodzi?
-Chodź ze mną..
Chwyciła mnie delikatnie za dłoń..była taka ciepła..
Przeszliśmy przez las. Zatrzymałyśmy się przed wodospadem.
-A teraz przejdź pod nim i jak pojawi się ściana dotknij jej prawą ręką i powiedz "Zejdź mi z drogi twoja pani powróciła"
-Dobrze.
Zrobiłam tak jak kobieta powiedziała.To było zaskakujące otworzyło się przejście..
Kobieta uśmiechnęła się i powiedziała mi.
-Po drugiej stronie jest wioska która należy do Ciebie.Aby schować skrzydła po prostu pomyśl zdanie "Me skrzydła schowajcie się przed złem"
-A jak je potem wysunąć?
-Wystarczy ,że powiesz , że ich potrzebujesz.
-Dziękuję bardzo.
-No ruszaj już bo zaraz się ściemni.
-Pani nie idzie?
-Nie..tutaj moja droga się już kończy.
Staruszka zniknęła w ciemnościach lasu.Nie wiedziałam gdzie pójść.
Więc postanowiłam, że wejdę do baru.Było tam bardzo tłoczno i radośnie .
Gdy otworzyłam drzwi wszyscy dziwnie na mnie spojrzeli.
Nagle kelnerka zagadała.
-Jak się tu dostałaś? jesteś tutaj nowa?
-Tak..Starsza kobieta z lasu pokazała mi drogę..
-Co..to nie możliwe jesteś..!Ludzie Królowa powróciła!
Wszyscy spojrzeli w moim kierunku.Parę osób kwestionowało to w tedy ja pokazałam swoje skrzydła.
-To na prawdę ona!-Krzyczał tłum.
Wypytywali mnie o wszystko.Byłam bardzo zmęczona..zasnęłam przy barze.
Rano obudził mnie śpiew ptaków. Leżałam w dużym ,wygodnym ,ciepłym łóżku.
Ktoś z mroku powiedział:
-Witaj panienko dawno Cię tu nie było.Chodź pokażę Ci wszystko co i jak.
-Dobrze.
Szybko się ubrałam w ubranie jakie służba tego domu mi przygotowała i wybrałam się za kamerdynerem.
Pokazał mi wszystko co i jak..Heh..to wydawało się trudne..Ale dam sobie radę odbuduję świetność tego państwa.
Pierwsze gdzie się udałam to było wojsko .Jako, że byłam w więziona w innej wiosce mogliśmy stoczyć z nią wojnę.
Na czele wojsk stał blond włosy jak i również niebieskooki oficer.
-Witaj Królowo! co Cię tu sprowadza?
-Chciałam sprawdzić jakie jest nasze wojsko i mam do was prośbę.
-A więc słuchamy naszej przewodniczki.
-Czy moglibyście mnie nauczyć walczyć?
-Po co to Królowej?
-Aby bronić swój naród.
-Dobra odpowiedź , zrobimy co możemy.
-Dziękuję bardzo!
Oboje się uśmiechnęli.
-To od jutra zaczynamy! Przygotuj się wasza wysokość.
-Dobrze.
Tą noc spędziłam nad planowaniem najazdu  na ród Roturia, który chciał nas zniszczyć.
Jak również najlepszy kowal z mojego państwa wykuł dla mnie miecz.
O 5:00 rano byłam już na zbiórce z oficerami blond włosy miał na imię Edward a niebieskooki Armin.
Uczyli mnie jak robić uniki i trzymać miecz .Mój trening trwał około dwóch miesięcy.
Ciężko było ale w końcu pokonałam jednego i drugiego.Tym razem biegałam w lesie na mojej drodze stanął tamten chłopak.
-Witaj pani jeszcze się nie przedstawiłem jestem  Leonardo .
-Czego ode mnie chcesz?
-To niegrzecznie się nie przedstawić.
-Ja jestem Alicja..a teraz powiedz czego chcesz zanim użyje siły!
-Hm..nie poznajesz?To ja pokazałem Ci to państwo.
-Bzdura! pokazała mi je staruszka!
W tedy on stanął za drzewem i wyszła starsza kobieta..
-Jak..?
Znowu przeszedł koło drzewa.
-Może tego nie wiesz ale jestem strażnikiem waszej wysokości.
-Jak to przecież mnie w tedy zamknąłeś w lochach.
-Wybacz musiałem, chciałem sprawdzić czy jesteś wystarczają co silna aby bronić państwa.
-Udowodnij.
Pokazał mi wytatuowaną królewską pieczęć na ręce.
-Więc to prawda..
-Tak , pokazałaś , że jesteś wstanie odrodzić je więc pozwoliłem Ci przejść tak naprawdę to zaklęcie nie było kluczowe.
Tylko twoja siła woli.A teraz chodź zaraz jest spotkanie rady musisz na nim być.
Chwycił mnie za dłoń ..heh to w tedy czułam ciepło jego dłoni..
Zebranie dotyczyło rolnictwa. Rada chciała podnieść podatki lecz ja się im sprzeciwiłam.Leonardo poparł moją decyzję.
-Królowo , ale z bankrutujemy jak nie podniesiemy podatków!
-Jak podniesiemy podatki to ludzie zaczną głodować i umierać.Tego chcecie?!
-Nie , wasza wysokość.
-Mam plan , nie obawiajcie się.
-Jaki?
-Pokonamy  ród Roturia i będziemy cesarstwem!
-To szaleństwo wasza wysokość!
-Mamy silne wojska i w dodatku liczne więc o co chodzi?
-Ale oni nas pokonają jak 123 lata temu!
-Nie pokonają , zostawmy stare dzieje w tyle uczynię nasze państwo najlepszym.
W końcu mi ulegli. Zaplanowaliśmy atak, który miał odbyć się za trzy dni.
Armin i Edward szykowali wojsko. Ja stanęłam na czele, nie obawiałam się bo wiedziałam, że zwyciężymy..I tak nie mam nic do stracenia , tu przynajmniej wiem co to życie i nie chcę umrzeć.Tu jest mój świat o jakim zawsze marzyłam nie dam się tak łatwo pokonać.Razem z Leo (bo tak go nazywałam) wyruszyliśmy na zwiady .Ich forteca nie była specjalnie chroniona , łatwo było tam wtargnąć.Chociaż cała się trzęsłam , jeśli przegramy wielu ludzi zginie...
-Nie bój się..-Powiedział mocno mnie przytulając.-Będzie dobrze wygramy , wasza wysokość.
-Dziękuję..-Lekko zawstydzona wypowiedziałam to słowo.
On patrzył na mnie zdziwiony po czym na jego twarzy pojawił się ciepły uśmiech i lekki rumieniec.
Jest taki miły..heh..moje serce jest zawsze przy nim zakłopotane..ale wiem, że on nie odwzajemnia tego uczucia w końcu jest moim opiekunem..pracuje dla mnie.
Dzień 1.
Rozbiliśmy nasze obozowisko niedaleko rzeki tak aby byliśmy nie zauważeni.
Za dwa dni miała rozegrać się decydująca walka. Czułam się spokojna bo wiedziałam, że on przy mnie jest a nasze wojsko jest silne.
Dzień 2.
Zbliżaliśmy się coraz bliżej wioski wroga.Żołnierze byli w pełnej gotowości.Byłam pod ekscytowana, atmosfera była żądna krwi.Cholera! Wrogie wojska. Musieliśmy zaatakować wcześniej niż zaplanowaliśmy . Pokonaliśmy wartowników więc udaliśmy się do głównej wieży gdzie był król.
To nie był człowiek..! to jakiś demon ...?! gdy już chciał ugodzić mnie ostrzem swoją piersią zasłonił mnie Leonardo! Ja szybko go chwyciłam i odciągnęłam na bok powiedział coś co mnie wzruszyło ..
-Kocham Cię..
po czym stracił przytomność .Armin się nim zajął a ja z gniewem i nienawiścią zaatakowałam jego napastnika.Odcięłam mu głowę ze wściekłości w tedy Armin zawołał , że z Leo źle.
Zaczęłam nad nim gorąco płakać a moje łzy spadały na jego policzek .
W tedy wiązki promieni uniosły go w górę .Wyleczyła go..moja miłość go niego ..
-Alicjo..czemu płaczesz?
-To przez Ciebie głupku!
-Hehe..przepraszam, ale moje ciało samo się poruszyło ponieważ..Alicjo kocham Cię..
-Ja Ciebie też..
Był zdziwiony i...pocałował mnie!
Potem ogłosili moje królestwo Cesarstwem a mnie samą cesarzową. Moim cesarzem został Leo.
I tak skończyła się historia dziewczyny która w życiu nie miała łatwo, ale nie poddała się..


*Ciekawostka :
Ta historia została napisana na podstawie dźwięków z piosenki:)

Pozdrawiam,
Yuki.
























wtorek, 2 czerwca 2015

Po drugiej stronie śmierci.

Biegłam.Tyle pamiętam z tamtego dnia.Mrok otaczał mą dusze.
Pragnęłam tylko jednego.Spaść w dół.Nie bałam się śmierci.
Można powiedzieć , że na nią czekałam. Lecz stało się coś zupełnie innego.
Usłyszałam ciepły, delikatny głos który otulił moją zranioną duszę.
"Nie możesz teraz umrzeć.Pokaże Ci moje dziecko co to raj."
gdy się Obudziłam byłam w nieznanym mi miejscu.Jakby na płatku jakiegoś kwiatu.
Rozejrzałam się w około zobaczyłam tajemniczą krainę... Nagle ktoś powiedział.
-Witaj w Paradise!
-Paradise?
-Tak, Paradise!
-Co to za miejsce?-Odwróciłam się do tej osoby pytając.
-To miejsce gdzie ludzie którzy wycierpieli dużo złego i zginęli trafiają.
-Jestem martwa?
-Tak, zabiłaś się. Ale tu nie koniecznie jesteś martwa.
-Jak to?
-Hm...masz tu drugie życie.
-Pokaż się chociaż proszę.
-No dobrze.
Moim oczom pokazała się dziewczyna. Malutka, miała..skrzydła? i czułki...
coś tu nie gra...
-Kim jesteś?
-Motylem możesz mi mówić Lisa.
-Miło mi Cię poznać..
-Czekaj..Jesteś z rodu Wolwganów..
-Kogo?
-To jak dotąd myślałam wymarły ród..myliłam się..no dobrze zmykaj już przejść się po okolicy.
Wypchnęła mnie.Wybrałam się na spacer do lasu.Gdy nagle usłyszałam szelest i ktoś ruszył w moim kierunku.
Automatycznie wyjęłam dwa miecze i odparłam atak był to chłopak z kocimi uszami ..Heh..jesteś śliczny..
Yyy muszę się otrząsnąć bo zginę!

-No no nieźle walczysz , ale jesteś za słaba by mnie pokonać.
Przystawił mi nóż do gardła.
-Jako , że przegrałaś masz wybór kary.
-Słucham?
-to co słyszałaś a więc opcja pierwsza: zabiję Cię.
Opcja druga :W trące do jaskini cierpienia.
Opcja trzecia: będziesz moją słuszką.
w myślach:
-Ani jedna z tych opcji nie jest za ciekawa ale wolę przeżyć.
Popatrzyłam na niego lekko skrzywiona:
-Wybieram opcje trzecią.
-Tak też myślałem, ale nie rób takich krzywych min bo Ci tak zastanie.-Zaśmiał się i odwrócił.-Czas ruszać znaleźć nocleg.
Błąkaliśmy się długo rzecz jasna w ciszy bo z tym lalusiem nie było dyskusji.Gdy nagle:
-Jestem Leo Wolwgan.
-Miło mi Cię poznać..ja jestem..Lea Wolw-zerwałam się-Czekaj jesteśmy z tego samego rodu?!
-Teraz się zorientowałaś? to ty nie wiesz jeszcze jak wyglądasz?
-Nie...
Chwycił mój nadgarstek i zaciągnął na wodospad..

W odbiciu wody zobaczyłam ..Kocie uszy?! ..niebieskie włosy...co jest grane...
-Nie bój się..przyzwyczaisz się..-szepnął ciepło mi do ucha.
Nie pamiętam co było dalej..Obudziłam się w ciepłym łóżku.
-Obudziłaś się?
-Tak..co się stało?
-Kłusownicy..dostałaś zatrutą strzałką ciesz się , że chcieli tylko nas uspać!
-Co się tam wydarzył po tym jak zasnęłam?
-Dostali nauczkę.
-To znaczy?
-...
-Nie chcesz to nie mów.
 Dziś mieliśmy w planach misję , ale nie łatwą.
Transport i ochrona córki króla tej krainy.Pojechaliśmy po nią.
Była nimfą.. piękna..a za razem bardzo kapryśna. Pomiatała mną, byłam na jej posyłki.
Gdy nagle po drodze zaatakowały nas troll.
-Poddajcie się póki jeszcze żyjecie!-powiedział ich przywódca.
-Nigdy! bez walki się nie obejdzie.-powiedział Leo.
Był bardzo szybki.Ostrze przeszyło klatkę piersiową " króla" trollów.
Zaraz za nim ja ruszyłam.Jeden troll go chwycił.W tedy coś dziwnego się stało.
Jakaś moc uniosła mnie w powietrze...światło promieniało z każdej części mojego ciała.
Moje ostrza...one się zmieniły! Gdy tylko postawiłam stopy z powrotem na ziemi , byłam jak błyskawica. Zniszczyłam całą drużynę. Po prostu wow! jaka to była moc ocaliłam Leo..był w kiepskim stanie więc zostawiłam go w szpitalu i sama zawiozłam księżniczkę do ojca , ale w jaki sposób?! Na smoku!Szybko jednak wróciłam do mojego "pana".Był w złym stanie.Miał wysoką gorączkę..On został otruty! znalazłam strzałkę ..Bardzo trudno na nią znaleźć antidotum. Musiało by to być żółtko ze smoczego jaja..ale Smocza Góra mnie przeraża. Muszę zdobyć to jajo..to jego drugie życie jestem gotowa umrzeć aby on żył.Szybko wsiadłam na konia, w jakieś 30 min byłam ku podnóża Smoczej Góry. Tam zostawiłam konia.Wspinałam się po wysokich klifach. Było tam pełno niebezpieczeństw. Skały były kruche, pełno było smoków, na niektórych bokach skał rosły trujące kolczate rośliny..W miarę możliwości jak najszybciej dotarłam do gniazda było jedno jajo. Szybko schowałam je do torby i na linie spuściłam się w dół .W połowie góry...lina pękła ..Upadłam chyba miałam w tedy złamaną rękę ale nie przejmowałam się tym po prostu chciałam jak najszybciej go uratować . Dotarłam na czas podałam mu jajo i po paru godzinach trucizna ustąpiła   .
-Lea? Wszystko dobrze?
-Chyba tak byłam na Smoczej Górze..
-Oszalałaś?!
-?
-Nikt stamtąd nie wraca żywy!
-Trudno..zmarnowałam-Nie dokończyłam zdania bo nagle zemdlałam.
Obudziłam się w jego ramionach .Słyszałam jak Ci cicho mówił,  że mnie kocha i muszę dla niego żyć.
-Ja też Cię kocham..-Powiedziałam resztkami sił-zrobiłam to dla Ciebie.
-Nie musiałaś! już raz zginąłem przez własną głupotę..
-Jak?
-Jechałem na motorze bardzo szybko na zakręcie podczas deszczu..
-Przykro mi..
-To nic.A ty jak zginęłaś ?
-Ja..skoczyłam z 10 piętra.
-Czemu??
-Nie chciałam żyć..
Leo ciągle nad mną czuwał.Znowu usłyszałam ten ciepły głos.
Powiedział mi on w tedy."Znowu zmarłaś..ale w słusznym celu..byłaś taka odważna , że prze zwyciężyłaś własny strach..zostań tu i żyj wiecznie w Paradise "
Powróciłam do mojego ukochanego..i tak będę żyć z nim wiecznie w Paradise.


Krótka opowiastka dedykowana  mojej przyjaciółce, Wikingu mam nadzieję , że się podoba.
Pozdrawiam Yuki.



















piątek, 29 maja 2015

Od Yuki:)

"Kocham Cię jak słońce Jamajkę.
 Kocham Cię jak marihuana fajkę.
 Kocham Cię jak struny bałałajkę.
Proszę Cię mała nie traćmy czasu na walkę." Kali

Więzy miłości roz.16

16.Postanowienie.

Od dziś pomagam innym.Planowałam się wybrać do pobliskiego sierocińca .
Sama przecież trochę w nim czasu spędziłam.
Po drodze kupiłam trochę słodyczy dla dzieci.
Wizytę umówiłam parę dni temu żeby nie były zaskoczeni moimi odwiedzinami.
-Dzień dobry , to ja ostatnio dzwoniłam w sprawie wizyty .
Czy mogę pobawić się z dziećmi?
-Oczywiście...tędy proszę.
Budynek był lekko zaniedbany i mały , ale dzieci wydawały się szczęśliwe.
Bardzo ciepło mnie przyjęły i ze mną rozmawiały.
Postanowiłam , że przekaże trochę pieniędzy na ten sierociniec.Było to ok. 50 tyś.
-Wiem , że to mało ale chociaż tyle mogę zrobić dla tych dzieci.
-Dziękuję pani bardzo..to duża kwota..skąd pani ją ma?
-Tajemnica-mówiąc to uśmiechnęłam się.
Kobieta nie dopytywała więcej.Moją tajemnicą było to iż śpiewam od 13 roku życia.Muzyka od zawsze była moją pasją ..kochałam to..ale teraz nie mogę .
Lekarz mi zabronił."Śpiewanie pogarsza tylko twój stan zdrowia
".Muzyka dawała mi siłę , ale teraz skończyłam z nią..
Nie mogę więcej śpiewać.Po moim policzku spłynęła łza.Jeden chłopczyk dał mi chusteczkę.
Postanowiłam przejść się po mieście.Nagle zrobiło mi się słabo.
Gdy już miałam upaść ktoś mnie przytrzymał.Podniosłam głowę żeby spojrzeć kto to..To był Maks.
-Dobrze się czujesz?-zapytał.
-To nie twoja sprawa.-odpowiedziałam szorstko.
-Moja bo Cię kocham.
-Masz Melisę.
-Jakbyś nie zauważył tak po pierwsze nie mam piegów,po drugie w tym dniu byłem z tobą a po trzecie zawsze nosze łańcuszek od ciebie.
Tak mi głupio ..źle go oceniłam ..jestem taka głupia..cicho tylko przepraszałam płacząc.Próbował mnie uspokoić , ale ja wyrwałam się z jego ramion i pobiegłam ile sił w nogach przed siebie.
Biegłam dość długo , gdy upadłam nagle.Przebudziłam się znowu w szpitalu.Obok mnie na krześle siedział Maks , który był zdenerwowany.
-Jak się czujesz?
-Lepiej..
-Powiesz mi co się dzieje..?
-Mam przerzuty na nerkę..
-Co..? to nie prawda..Powiedz , że to nie prawda!
Maks wpadł w panikę.Widziałam łzy w jego oczach.
-Maks..najwyżej zostały mi 5 lat..najmniej Rok..
-Nie mogą go wyciąć?
-Musieli by usunąć całą nerkę, a i tak były by kolejne przerzuty..
-Pojedziemy do Japonii? Zawsze chciałaś tam pojechać..to było twoje marzenie.
-Serio ?Pojedziesz ze mną?
-Oczywiście.
Pozdrawiam,
wasza Yuki.

Walka w imię miłości roz.4

4.Ostatni płatek kwiatu wiśni.

He..miał odwagę żeby do mnie napisać.Ciekawsze było co tam napisał.
"Zniszczę Ci życie tak jak ty zniszczyłeś moje..a co do twojej dziewczyny słaba była..[...]".
Po prostu wspaniale ! Zginęła przez mnie..Zabije go!
Moja broń była już na to przygotowana.
Wtargnąłem nie zauważony na komisariat policji i dotarłem do akt.
Chciałem poczytać o moim najlepszym kumplu.Jego ojciec był zamachowcem..
jakoś mnie to nie dziwi.Hm.. stracił oko przez..nie to nie możliwe ..
Przez mojego ojca!
Pamiętam ten dzień ..Jego ojciec wziął mnie za zakładnika ,
Mój chciał mnie uwolnić i strzelił tak , że przeszła na wylot i trafiła w jego oko..
Przez mnie zginął jego ojciec i on stracił oko..
Słyszałem , że jego matka po tym popełniła samobójstwo.
Nagle usłyszałem głos zza pleców:
-Więc już wszystko pamiętasz?
-Tak..ja przepraszam..ale..
-Ale?
-Nie wybaczę Ci tego , że ją zabiłeś!
Mój miecz ugodził go w klatkę piersiową . Patrzyłem tylko jak się wykrwawia ,zwinięty w koncie.

Pozdrawiam,
                                                                                                      Yuki.

czwartek, 28 maja 2015

,,Prawda to cudowna i straszliwa rzecz, więc trzeba się z nią obchodzić ostrożnie"

Rozdział 5 - Miłość pokona wszystko

A oto kolejny rozdział!
przepraszam przepraszam za kłopoty ale na Na telefonie Na telefonie sięnie  fajnie pisze

*punkt widzenia Michała*
Wchodzę i...
Zamieram...
To co widzę sprawia, że nie potrafię hamować łez, moje serce zmiękło... Ja i serce? Może jednak coś takiego mam, ale nie potrafie się ruszyć, wrosłem w podłogę i patrzę na Adę. Ona mnie nie widzi, to chyba nawet lepiej.
Dużo krwi,
Zakrwawione żyletki i ona sama. Co ona robi? Czy ona się okalecza? To były moje myśli, nie chcę na to patrzeć ale nie moge przestać, coś jest ze mną nie tak, czuję się zagubiony.
Ona leży na dywanie z psem u boku, wyglądała strasznie,  cała blada,  sina. Pierwszy raz coś takiego widziałem, i nie chce więcej widzieć.
Podchodzę do niej, dotykam jej ramienia a ona jakby ją parzyło odskocznia z przerażeniem na twarzy, gdy mnie zobaczyła to trochę się uspokoiła ale nadal miała ten strach w oczach że chce ją skrzywdzić. Ale skąd się to wzięło?  Ja nie wiem.
Mówię do niej:
-ej, Adrianno wszystko w porządku?
Ona potrząsa tylko głową na tak, ale w jej oczach widzę tą nieufność do mnie, ale czemu?
-Na pewno wszystko jest ok? - upewniam się.
Patrzy na mnie z bólem w oczach i szepcze:
-Zostań ze mną.

*punkt widzenia Ady*
-Zostań ze mną - wyszeptałam.
Patrzy mi w oczy ale zostaje a ja pierwszy raz od dłuższego czasu ciesze się na obecnośćddrugiej osoby.
-Co się stało? Jesteś cała? - pyta Michał.
Kiwam głową na nie. Patrzy na moje ręce a ja je chowam pod rękawami, zobaczył to.
Zobaczył coś czego miał nikt nie widzieć.
On szepcze tylko jedno słowo dlaczego?  Ja nie umiem odpowiedzieć.
Ale zaczynamy rozmowę, choć to bardziej on mówi a ja potakuje lub zaprzeczam.
On jeden mnie rozumie, nie pyta dalej gdy nie chce dalej drążyć tematu on sprawnie go zmienia.
Znajduje w nim nić porozumienia.
Mam nadzieje że nie zawiodę się?.


Koniec 5 rozdziału! 
Stwierdziłam, że będę dodawać krótsze ale szybciej,  
jeśli będę w stanie ! 
Przepraszam za błędy ale klawiatura w telefonie nie jest dobra do pisania rozdziału
ale obiecałam i jest.
Następny będzie  7 czerwca
Żegnam,  Klaudia
  

środa, 27 maja 2015

cytat od Yuki.

"Chcę pławić się w dob­ro­ci two­jego serca.
Chcę żyć z tobą tak jak ­by nie miało być jutra.
Chcę du­sić się w two­jej miłości.
Chcę.. "

poniedziałek, 25 maja 2015

cytat od Yuki;*

                      Miłość powinna być 
                      Jak liczba osiem,
                      Gdy się położy
                         Staje się
                      Nieskończona:*
Pozdrawiam ,
wasza Yuki:)

niedziela, 24 maja 2015

Prośba od Yuki:*

Moi kochani!

Serdecznie was proszę o pozostawianie komentarzy.Jeżeli się coś wam podoba lub wręcz przeciwnie podzielcie się tym z nami to to poprawimy;)                                           Pozdrawiam, 
                                                         wasza Yuki.

kolejny cytat od Yuki

                               "Złam mi serce.
   Złam je tysiąc razy ,jeśli chcesz.
     Możesz z nim robić, co chcesz.
        Bo należy tylko do Ciebie"

cytat od Yuki:*

"Wszystko 
 czego          
 pragniesz
 jest
 po drugiej
 stronie 
Strachu" 
               Jack Canfield.

Więzy miłości roz.15

15.Chwile samotności.

Od małego byłam sama.Zawsze sobie powtarzałam"Do samotności da się przyzwyczaić".
Jakież dotkliwe było to kłamstwo..Samotność jest paskudna, złamie każdego człowieka.
Moi rodzice no cóż..ojciec ciągle za biurkiem w dodatku był starym alkoholikiem.
Matka zaś skromna kobieta prowadziła kwiaciarnię
.Brat? Studiował
.Nie miał czasu  jak to mówi na "zabawę w dom".
Szukając wczorajszego wieczoru pewnego dokumentu ujrzałam coś co mną wstrząsnęło ..
Papiery adopcyjne..moje..Ja..nie to nie prawda..
Moi...moi rodzice wcale nimi nie byli..Prawdziwa rodzina była jeszcze gorsza bo wyrzuciła mnie z domu na zbity pysk.Jak jakiegoś śmiecia..
Nawet Maks opuścił mnie..Poszedł pocieszać się do innej dziewczyny..
 Już nie daje sobie rady..
Wystarczy jeden ruch..aby moje serce przestało bić..chciałam sobie ulżyć więc..wzięłam nożyczki i..zraniłam się..
.Po wszystkim nie mogłam w to uwierzyć co zrobiłam.
Brzydzę się sobą!
Lecz dziś kres mojej cierpliwości został przekroczony..moimi prawdziwymi rodzicami były osoby , które dobrze znam..
Rodzice Piotra..Tak mi wstyd...z własnym bratem..
Szybko z przerażeniem wybiegłam z domu.
Nie patrzyłam co jest przed mną..czy kogoś popchnę..Po prostu biegłam ile sił w nogach.Zatrzymałam się na moście..I w tedy ta myśl"Zrób to..skocz..i tak nie masz nic do stracenia"..Stanęłam na barierce..zamknęłam oczy.
Gdy już chciałam skoczyć ktoś krzyknął .
-Ej ! nie rób tego!
Zeszłam z barierki..Chciałam się odwrócić i zobaczyć twarz osoby która mnie uratowała..Niestety moje ciało osunęło się na ziemię.Przebudziłam się w szpitalu.
-O! obudziła się pani.
-Kto mnie tu przyniósł?-zapytałam osłabionym głosem.
-Przystojny młodzieniec o błękitnych oczach, widocznie panią znał bo podał dane.
Czyżby to ..Maks?Nie..on przecież!...jest z Melisą..Co ja go mogę obchodzić..
Po raz kolejny zrobili mi badania..mam przerzuty na nerki
.Rak jest zbyt duży żeby go wyciąć..
Mogliby wyciąć całą nerkę ale..musiałabym spędzić całe życie chodzić na dializy ,
 w dodatku po kilku latach jedna nerka która by pracowała   wykończyła by się a to i tak rak złośliwy.
Powiedziałam o tym tylko mojemu starszemu bratu Marcinowi.
Gdy po kilku dniach mnie wypisali wybrałam się do mojej prawdziwej rodziny
.Opowiedziałam im wszystko.Ojciec Piotra był zakłopotany , o niczym nie wiedział.Jego matka zaczęła mnie przepraszać,płakać i opowiadać.
-Gdy miałam 16 lat ja zostałam zgwałcona a ty jesteś jego owocem.
Wybacz , ale nie mogłam Cię zatrzymać.-Powiedziała płacząc.
-Rozumiem panią , sama bym nie potrafiła inaczej.-Powiedziałam i mocno ją objęłam.
Wróciłam do pustego domu..

Pozdrawiam,
wasza Yuki:*



.

piątek, 22 maja 2015

Więzy miłości roz.14

14.Miłosna burza.

Dziś nie było Maksa..
Zadzwonił dzwonek do drzwi.Szybko pobiegłam żeby otworzyć.
Myślałam , że to Maks...Jednak to był Piotrek.Czuję się lekko zawiedziona.
-Cześć, mogę wejść?-Zapytał.
-Tak,pewnie.
-Maksa dziś nie będzie , ma zawody więc pomyślałem , że ja z tobą po siedzę.
Chciał mnie przykryć kocem gdy nagle nasze usta się zetknął.Jak mogłam coś takiego zrobić Maksowi...
-Piotrek...proszę prze-przerwał mi kolejnym pocałunkiem.
-Kocham Cię choć wiem , że ty kochasz Maksa..Nie poddam się będę o ciebie walczył!
-Wybacz..to on jest tylko w moim sercu.
Znowu mnie pocałował.Długo rozmawialiśmy o tym co zrobiliśmy , oboje byliśmy na siebie źli , że zdradziliśmy Maksa.Postanowiliśmy mu o tym nie mówić .Zostało to naszą tajemnicą.Następnego dnia w szkole.
-Cześć Kasiu.-powiedział Maks usiłując mnie pocałować.Ja lekko się cofnęłam .On się speszył i pocałował mnie w policzek.
-Cześć Maks.-Odpowiedziałam mu.
Nagle do klasy weszła moja przyjaciółka Melisa.Podobał się jej Maks..
-Możemy porozmawiać?-zapytała wpatrując się swoimi dużymi zielonymi jak poranna trawa w letnie poranki oczami.
-Pewnie.
Wyszłyśmy z klasy.TO co mi powiedziała i pokazała..to niszczyło moje poczucie winy.Ze łzami w oczach weszłam do sali i uderzyłam Maksa w twarz.Na ławkę rzuciłam mu zdjęcie.
-Zrywam z tobą!-powiedziałam szlochając -Piotrek chodźmy.-dodałam.
-Czekaj! to nie ..tak!
Piotrek go popchnął.
-Nie dotykaj jej już nigdy więcej!
Wyszliśmy z klasy.Usiadłam na dachu razem z moim przyjacielem.Na tym zdjęciu było jak Maks całuje się z Melisą..nie mam już wyrzutów...zdradził mnie..
-Katarzyno?-Piotr mnie zawołał.
Odwróciłam się a on mnie przytulił..poczułam coś na szyi.Był to złoty łańcuszek z sercem.Był piękny.A on dał na moje usta delikatny i czuły pocałunek.
Nagle jego mina spoważniała .
-Czy zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak..
Byłam tak załamana , że przystałam na jego propozycje chcę zapomnieć o Maksie,.. nie dam rady..
Mieliśmy takie wspaniałe plany.Byliśmy szczęśliwi ..Co się z nami stało?

Pozdrawiam,
Yuki.

środa, 20 maja 2015

,,Przy­jaźń nie potępia w chwi­lach trud­nych, nie od­po­wiada zim­nym ro­zumo­waniem: gdy­byś postąpił w ten czy tam­ten sposób... Ot­wiera sze­roko ra­miona i mówi: nie pragnę wie­dzieć, nie oce­niam, tu­taj jest ser­ce, gdzie możesz spocząć.''

wtorek, 19 maja 2015

,,Uśmiech jest światłem, które ukazuje się w otwartym oknie oblicza i oznajmia, że serce jest w domu"