wtorek, 16 czerwca 2015

Zakazana Miłość.

 To długa i niekoniecznie szczęśliwa historia.
W wieku 15 lat ja i mój o dwa lata starszy brat byliśmy nierozłączni.
Wszystko robiliśmy razem..Ja kochałam go..ale nie jako siostra.
Kochałam go jak kobieta mężczyznę.
On jednak widział we mnie młodszą kochaną siostrzyczkę
.Pewnego dnia mój kolega w szkole poprosił mnie o chwilę rozmowy sam na sam.
-Wika bo ja..yyy....
-Tak?
-Czy zostaniesz moją dziewczyną?!
-Ja..przepraszam!
-A więc masz kogoś?-zapytał ze zmartwioną miną.
-Nie..ja po prostu już kogoś kocham..
-Rozumiem ..przepraszam za moją propozycje .
Oddalił się .Na przerwie spotkałam mojego brata Michała.
-Cześć Młoda dziś nie wrócimy razem do domu.
Mam zajęcia dodatkowe więc musisz wrócić sama.-Powiedział lekko głaszcząc mnie w głowę.
-Cześć , no dobrze to do zobaczenia w domu braciszku.
Byłam uparta i chciałam z nim wrócić więc na niego czekałam .
Wyszedł ze szkoły z Patrycją moją najlepszą przyjaciółką..Oni się całowali..
Nie to nie możliwe!Jak ona mogła..?Już o niczym innym nie myślałam , płacząc dobiegłam do domu.Szybko ściągnęłam buty i znalazłam się w zaciszu mojego pokoju gdzie była grobowa cisza.W mojej szufladzie znajdowała się kolekcja żyletek .
No cóż każdy lubi co innego..ja lubiłam się ranić pomagało mi to ..kochałam dreszczyk emocji gdy ostrze przecinało moją skórę..Ale dziś było inaczej, chciałam zupełnie czegoś innego.Śmierci ..wzięłam żyletkę , nalałam lodowatej wody do wanny i położyłam się w niej.
Gdy już zrobiłam zamach aby ugodzić się nią w nadgarstek usłyszałam , że ktoś wchodzi do domu.
To był mój brat od progu słyszałam jego głosy.
-Siostrzyczko jesteś w domu?Hm chyba jej nie ma..O! ale buty są to i siostra jest.
Przeszedł korytarzem obok łazienki ..Tak bardzo chciałam , żeby tego nie widział.Za słabo się zamachnęłam to było lekkie draśnięcie które uporczywie krwawiło. Nagle on zapukał do drzwi łazienki.
-Jesteś tam?
-Mhm..-Lekko burknęłam zwijając się z bólu.
-Coś się stało?
-Nie..-delikatnie płacząc odpowiedziałam.
-Czemu płaczesz?
-Nie płaczę..
-Przecież słyszę ..no więc?
-To źle słyszysz idź sobie ..
-Nie pójdę do póki nie otworzysz i mi wszystkiego nie powiesz.
-Idź sobie!-ostro się na niego wydarłam .
Słyszałam jego kroki zmierzające w stronę kuchni.
Po czym przewędrował z powrotem ku łazience .
Użył zapasowego klucza.Gdy tylko otworzył i mnie zobaczył w jego oczach pojawiły się łzy.
-Co ty do cholery robisz?!
-Daj mi spokój..
-Wytłumacz mi to!
-Nie muszę Ci się tłumaczyć ..Ha zajęcia dodatkowe ..fajne ..
-Co..
-Widziałam Cię z nią!-Zaczęłam płakać i histeryzować .
-Nie mogę już mieć dziewczyny ?!
-Czy ty nie widzisz , że Cię kocham?!
Gdy to usłyszał jego spojrzenie złagodniało..ale kontynuowaliśmy .
-Tak jak brata w końcu jesteśmy rodzeństwem..
-W moich oczach jesteś mężczyzną..
-Co?
-Kocham Cię.-uśmiechnęłam się mówiąc to.
-Ja..nie kocham twojej przyjaciółki..wiem , że jesteśmy rodzeństwem dlatego chciałem zapomnieć o tym co czuję do Ciebie ale nie potrafię..To jest zbyt silne!
W tedy mnie pocałował , owinął w ręcznik i kazał mi czekać.Po około 10 minutach przyszedł z apteczką aby opatrzyć moją ranę .Zobaczył moje blizny.

-Od kiedy ty to robisz..?
-Od około dwóch lat...
-Nie możesz więcej tego robić , nie pozwolę Ci!
-Nie chcę już tego robić..
-To dobrze..więc co zrobimy?
-Z czym?
-No..z naszym wyznaniem...Jesteśmy rodzeństwem więc nie powinniśmy..
-Ukrywajmy to przed innymi ale..jak będziemy sami to co innego.
-Poczekaj chwilę..-wyciągnął telefon z kieszeni i gdzieś zadzwonił.
Rozmawiał z Patrycją ..zerwał z nią..Od tego wieczoru ukrywaliśmy nasze uczucia  , ale każdą wolną chwilę spędzaliśmy razem.Pewnego razu zostaliśmy sami w klasie , w szkole raczej już nikogo nie było , wtedy Michał mnie pocałował..ktoś zza rogu krzyknął .
-TO CHORE! RODZEŃSTWO SIĘ CAŁUJE!
Oboje się speszyliśmy i udawaliśmy , że nic nie zaszło ale ja wiem kogo to był głos, to była Patrycja od jakiegoś czasu za nami łazi.Nie bardzo się tym przejmowaliśmy , ale na następny dzień w szkole urządzono nam piekło wszędzie były rozwieszone jakieś kartki z tym , że jesteśmy razem , że to obrzydliwe i tym podobne..Moja ławka była cała porysowana a dyrektor wezwał nas na rozmowę ..Naszych rodziców również.Powiedział , że nie wie czy to prawda a jak tak to mam przestać bo plamimy honor naszej rodziny i szkoły.W domu ojciec chciał z nami poważnie porozmawiać.
-Czy to prawda co mówią w szkole?
-Tak! kochamy się czy to coś złe-Ojciec uderzył go w twarz.
-Zrozum to bachorze , że nie możecie być razem bo jesteście rodzeństwem.
Michał wziął mnie za rękę i zabrał mnie do pokoju.
-Wika..muszę Ci o czymś powiedzieć..
-O czym?
-Oni mnie adoptowali..
-Jak to ? o gdzie papiery adopcyjne ?
-W sierocińcu jest kopia..jak ją zdobędę to będziemy mogli być razem..Pojadę po nią..
-Teraz? Już się ściemnia..
-To nic ..będę za chwilę.-Pocałował mnie w czoło na pożegnanie.
Słyszałam jak na dole kłócił się z ojcem ale trzasnął drzwiami i wyszedł.
Po jakieś godzinie zaczęłam się niepokoić .Po trzech godzinach w naszym domu zjawiłam się policja..
-Przykro mi ale znaleźliśmy ciało wasze-
-Nie! to nie prawda!-Wpadłam w paniczny płacz.
-Przed tym jak zmarł kazał pani przekazać to..
-To przecież....
To były papiery adopcyjne .Kartka zaraz byłam mokra od moich łez ..
Po trzech dniach odbył się pogrzeb...
Większość następnego czasu spędzałam nad jego grobem.Tak minął rok równy od dnia kiedy zaczęliśmy ze sobą być wzięłam żyletkę , był środek nocy nikogo nie było.Nad jego grobem podcięłam sobie żyły ..Aby być z nim na zawsze.Do wszystkich którzy to czytają , nie chcieliśmy takiego zakończenia , chcieliśmy żyć, ten świat nie ma miłości, ten świat umiera, ten świat na nas nie zasłużył , dla tego musimy odejść, nasza historia już zastała opowiedziana , my odchodzimy , a wy zostajecie, zabijajcie się powoli sami o tym nie wiedząc..


Pozdrawiam,
Yuki.















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz