piątek, 13 listopada 2015

Wojna o miłość

Na łąkach zielonych miłość swą zobaczył,
tą stronę jedyną co czysta jak łza była,
lecz za jej drugą twarzą demon krył,
Czerń i biel te dwa tak różne kolory,
Nie ma dobra i zła,
jest tylko miłość i jej odmiany.
Kochał ją,
Ona bryłą lodu była i go porzuciła.
Jego serce osnuły cienie,
Wieczność coś tak absurdalnego a jednocześnie najbardziej pożądanego.
Zemsta to było jego drugie imię.
Pokochała go,
Mrok roztopił jej serce.
Własne sumienie uciszamy słowami cel uświęca środki
Ludzka próżność doprowadziła do wojen.
To jest wojna o miłość i tylko ona będzie w stanie ją zakończyć.
Wojna kończy miłość, miłość kończy wojnę
tak było od zawsze i tak już pozostanie na wieki!
Tak będzie i tu.


Pisane pod wpływem chwili

czwartek, 12 listopada 2015

Epilog - MIŁOŚĆ POKONA WSZYSTKO

Zamknęłam na klucz drzwi od łazienki, wyciągnęłam żyletkę i tabletki.
Pora na odegranie się za to całe przedstawienie,
Będę tesknić za rodziną ale nie zniosę tego bólu, przykro mi, że to się tak kończy.
Usiadłam na zimnej posadzce, wzięłam tabletki oraz żyletkę i przyłożyłam ostrze do ręki i
zaczęłam liczyć:
Pierwsza kreska za poznanie Go,
Druga za każde miłe słówko,
Trzecia za każdą wspólną noc gdy był dla mnie oparciem,
Czwarta za to jego kłamliwe ,,kocham cię"
Piąta i decydująca za bezgraniczną miłość do niego.
Ciągnę ostrzem przez żyły w obu rękach, czuję powoli, że tabletki zaczynają działać, biorę koperty z pralki, kładę się i zamykam oczy marząc.
Ktoś wyważył drzwi, słyszę jak przez mgłę jak ON mnie woła,
podbiega do mnie stara się zatamować krwawienie...
Ale nie powiem mu, że wzięłam tabletki, prawda?
Mówi do mnie ,,Nie zasypiaj".
Mam go gdzieś tak jak on mnie.
Biorę ostatni oddech i odpływam w niebyt.
***
Kochani,

Kocham was ale to wszystko mnie przerosło nie umiałam z tym żyć,
od roku cierpię przez ojca, tak mamo nie przewidziałaś się, przez ojca, to on mi to zrobił, to on mnie zniszczył. Zgwałcił mnie. Nie płaczcie za mną, będę nad wami czuwać. Michale, kochałam Cię i wybaczyłam Ci ten akt z tą blondynką ze szkoły. Nie myśl, że to przez ciebie popełniłam samobujstwo, co to to nie. 
Usiądźcie,
już? To czytajcie uważnie,
nie było dla mnie ratunku, nie da się żyć bez serca i bez płuc, wyrok mam na sobie od trzech lat, rak płuc.
Pytacie czemu nikt nic nie wiedział?
Proste albo i nie ale pomógł mi wujek Louis. Dzięki niemu nie poddałam się po diagnozie.
Mamo nie obwiniaj go za to bo to ja go zmusiłam do zachowania tajemnicy.

Kocham was,
Adrianna
***
Wieko białej trumny opadło by już nigdy się nie podnieść.
Wkładają ją do ziemi, w tle słychać płacz i lament rodziny, tylko jedna osoba stoi i patrzy pustymi oczami na scenę przed nim.
Odeszła.
To było wszystko co owy młodzieniec myślał.
Rodzina już poszła do domu z cmentarza, ale on został.
***
Przychodził dzień w dzień przez rok, siadał i opowiadał o tym co w jego zyciu się wydarzyło i jak bardzo za nią tęsknił.

Poznał kogoś,
w małej części wypełniła jego dziurę w sercu po stracie ale on ma czas.
ONA go pilnuje by był szczęśliwy, by nie rozpaczał.

KONIEC.

Rozdział 6 - Miłość pokona wszystko

Yuki mnie zmusiła do dodania rozdziau i dokończenia histori wiec nie spodziewajcie się cudów xD
będzie może trochę oklepane i za szybko ale chce to skoczyć
Sorka


Rozmawiam z nią, pierwszy raz słyszę jej głos, pełen bólu i przerażenia. Mam wrażenie, że ktoś jej coś zrobił, coś strasznego. Bo z tego co słyszałem o niej od jej matki i siostry to była inna, wesoła ale od roku coś się zmieniło, Lisa opowiadała, że z nią nie ma kontaktu, niby nas słyszy ale milczy.
Czuję jak się do mnie ufnie przytula, obejmuje ją, jest taka krucha... Żal ściska mi serce myśląc o tym, że taka istotka może sama siebie okaleczać.Nie pozwolę jej więcej tego robić..
Będę ją chronił! Będę walczyć o jej serce! Zaraz, jakie serce? ... Ja czegoś takiego nie posiadam.
Ale czy to nie dziwne, że gdy ją widzę czuję ciepło w okolicach serca? Ciekawi mnie czy ona też coś do mnie czuje? Tfu ... ona do mnie? Hahaha jestem naiwny, ale może spróbuję, może się uda, Stop Stop, moje myśli są niebezpieczne. Muszę być obojętny., ale jak? Nie dopuścić serca do głosu.
Tsa i co mi to da? Zadam jej ból ot co! K*rwa, nie chce jej krzywdzić, nie ja.
Od tamtej nocy minęły 2 tygodnie, przychodzę do niej co noc, rozmawiamy, lub milczymy przytulając się. Nie jest to niezręczna cicha, poznajemy się w niej. Gdy słyszę jej śmiech moje serce bije szybciej, chodź nie często się śmieje są te momenty gdy jest radosna. Widzę jak rozkwita przy mnie.

***

Boję się. Boję się, że mnie nie chce.

Boję się. Boję się, że nie jestem odpowiednia.

Jeśli zawalę co się stanie? 

Jeśli coś pójdzie nie tak to co zrobię?

Moje serce krwawi widząc ją z tym bólem w oczach.

Moja dusza rozdziera się pod jego czujnym spojrzeniem.

Cóż ja czuję?

Nie pojmuje moich myśli.

Mam mętlik w głowie.

Jeśli to nie jest miłość to ja już nie wiem co nią jest.

Jeśli miłością zwać mogę tego anioła to osiągnąłem szczyt.

Kocham Go!

Kocham ją!

***

Z pamiętnika Ady 12.02.2010

Nie rozumiem co się dzieje.
Dlaczego to ja cierpię? Czemu?
Najpierw ten ch*j co mnie spłodził, zgwałcił mnie rok temu tylko temu, że przypominałam mu jego pierwszą miłość. To wszystko jest takie niesprawiedliwe.
KOCHAM MAĆKA, a on ma mnie gdzieś, jak ja mogłam się nabrać na to wczorajsze wyznanie?
Jaka ja jestem głupia. Pomóżcie.

Pomocy.

Dławię się własnymi łzami,
chce go zranić, dlaczego tak mnie oszukał, co ta suka ma a czego ja nie mam?
Ohh no tak, ona nie jest aspołeczna i aseksualna.
Nie kochał mnie, teraz pewnie nabija się z tą blondyną ze mnie za moją naiwność;

Dziś?
 
Czar­ny sce­nariusz na biały dzień,
jas­ny księżyc na ciemną noc.

Dom z cegły,
świat z kontrastów.
Ho­tele dla za­gubionych dusz
szu­kających powołania.
Zbul­werso­wane wyglądają przez okno,
załama­ne spuszczają rolety,
a wol­ne opuszczają wnętrze.

Gorzkie łzy z świet­listych oczu
uświęcają wybory,
ma­lino­we us­ta za­dają ból,
zdra­da wycho­wuje dzieci:
nie­nawiść i zazdrość,
przew­rotność sta­je się normą
war­tość tra­ci na znaczeniu.

Czar­ny sce­nariusz na biały dzień,
jas­ny księżyc na ciemną noc.*



Zniszczył mnie,
Ostatnie moje tchnienia
 
Koniec rozdziału

(\__/) (='.'=) (")_(")


(\__/) (='.'=) (")_("
(\__/) (='.'=) (")_(")

 * wiersz z cytaty.info





 

niedziela, 1 listopada 2015

Przezwyciężyć zło.

Dawaj pieniądze!
-...
Odwróciłam się , przede mną stał wysoki mężczyzna z charakterystyczną blizną na czole .Trzymał w ręce nóż i wymachiwał nim tuż przed moją twarzą. Gdy już chciał mnie dźgnąć ktoś pociągnął mnie w tył ,a wysoki brunet chwycił za nadgarstek napastnika  i uderzył go z kolana w brzuch .Rabuś upadł na ziemię po czym po chwili wstał i uciekł.Dziewczyna która wyciągnęła mnie  z "walki" powiedziała:
-Nic Ci nie jest ? Pewnie nas nie znasz ,ale twoja ciocia jest naszą nauczycielką poznałam Cię bo dużo o Tobie opowiadała i nawet pokazywała mi zdjęcia.
-Tak wszystko w porządku..Dziękuję.
-Tak w ogóle to jestem Monika a to je-Brunet który mnie uratował przerwał jej.
-Ja mam na imię Dominik.
-Miło mi was poznać..może wpadniecie do mnie na kolacje w formie podziękowania za ratunek?
-Czemu nie, akurat mamy czas.
Dominik wraz z Moniką pomogli mi zrobić zakupy i nieść je do domu.Są naprawdę mili.W końcu dotarliśmy.
-Rozgości się a ja pójdę zrobić kolację.
-Dobrze , to my usiądziemy prawda , Domi?-chwyciła go za rękę .
Wyglądali zupełnie jak para.
-Pewnie!-powiedział uśmiechając się.
W tym czasie ja ugotowałam rosół i upiekłam kurczaka, a mój piesek bawił się z Dominikiem.Wtedy wróciła ciocia.
Była zaskoczona widząc dwójkę swoich uczniów oraz stół pełen jedzenia.
-Blanka , wróciłam..
-Dzień dobry !-Powiedzieli chórem Dominik i Monika .
-O dzień dobry!A wy co tu robicie?
-Oj długa historia proszę pani!
-No to już opowiadaj,opowiadaj Dominiku!
Nałożyłam wszystkim na talerz i usiadłam obok cioci.W tym czasie Dominik opowiedział jej wszystko.
-Dziękuję Ci bardzo za uratowanie jej!
-Ale to nic , przecież każdy by ratował kobietę w potrzebie zwłaszcza taką piękną.
-No dobra jedzmy już bo wystygnie i praca Blanki pójdzie na marne!-przerwała im Monika.
Podczas posiłku ta dwójka opowiadała mi o szkole.Po raz pierwszy od śmierci mamy poczułam promyczek szczęścia , ale nie mogę ich do siebie dopuścić..utrata bliskich jest zbyt bolesna .Niedzielę poświęciłam na przygotowanie do szkoły w końcu to drugi semestr 1 klasy liceum! dziwne, ale nie mogę się doczekać.  
                                                                                                                              pozdrawiam,
                                                                                                                                        Yuki.