piątek, 29 maja 2015

Od Yuki:)

"Kocham Cię jak słońce Jamajkę.
 Kocham Cię jak marihuana fajkę.
 Kocham Cię jak struny bałałajkę.
Proszę Cię mała nie traćmy czasu na walkę." Kali

Więzy miłości roz.16

16.Postanowienie.

Od dziś pomagam innym.Planowałam się wybrać do pobliskiego sierocińca .
Sama przecież trochę w nim czasu spędziłam.
Po drodze kupiłam trochę słodyczy dla dzieci.
Wizytę umówiłam parę dni temu żeby nie były zaskoczeni moimi odwiedzinami.
-Dzień dobry , to ja ostatnio dzwoniłam w sprawie wizyty .
Czy mogę pobawić się z dziećmi?
-Oczywiście...tędy proszę.
Budynek był lekko zaniedbany i mały , ale dzieci wydawały się szczęśliwe.
Bardzo ciepło mnie przyjęły i ze mną rozmawiały.
Postanowiłam , że przekaże trochę pieniędzy na ten sierociniec.Było to ok. 50 tyś.
-Wiem , że to mało ale chociaż tyle mogę zrobić dla tych dzieci.
-Dziękuję pani bardzo..to duża kwota..skąd pani ją ma?
-Tajemnica-mówiąc to uśmiechnęłam się.
Kobieta nie dopytywała więcej.Moją tajemnicą było to iż śpiewam od 13 roku życia.Muzyka od zawsze była moją pasją ..kochałam to..ale teraz nie mogę .
Lekarz mi zabronił."Śpiewanie pogarsza tylko twój stan zdrowia
".Muzyka dawała mi siłę , ale teraz skończyłam z nią..
Nie mogę więcej śpiewać.Po moim policzku spłynęła łza.Jeden chłopczyk dał mi chusteczkę.
Postanowiłam przejść się po mieście.Nagle zrobiło mi się słabo.
Gdy już miałam upaść ktoś mnie przytrzymał.Podniosłam głowę żeby spojrzeć kto to..To był Maks.
-Dobrze się czujesz?-zapytał.
-To nie twoja sprawa.-odpowiedziałam szorstko.
-Moja bo Cię kocham.
-Masz Melisę.
-Jakbyś nie zauważył tak po pierwsze nie mam piegów,po drugie w tym dniu byłem z tobą a po trzecie zawsze nosze łańcuszek od ciebie.
Tak mi głupio ..źle go oceniłam ..jestem taka głupia..cicho tylko przepraszałam płacząc.Próbował mnie uspokoić , ale ja wyrwałam się z jego ramion i pobiegłam ile sił w nogach przed siebie.
Biegłam dość długo , gdy upadłam nagle.Przebudziłam się znowu w szpitalu.Obok mnie na krześle siedział Maks , który był zdenerwowany.
-Jak się czujesz?
-Lepiej..
-Powiesz mi co się dzieje..?
-Mam przerzuty na nerkę..
-Co..? to nie prawda..Powiedz , że to nie prawda!
Maks wpadł w panikę.Widziałam łzy w jego oczach.
-Maks..najwyżej zostały mi 5 lat..najmniej Rok..
-Nie mogą go wyciąć?
-Musieli by usunąć całą nerkę, a i tak były by kolejne przerzuty..
-Pojedziemy do Japonii? Zawsze chciałaś tam pojechać..to było twoje marzenie.
-Serio ?Pojedziesz ze mną?
-Oczywiście.
Pozdrawiam,
wasza Yuki.

Walka w imię miłości roz.4

4.Ostatni płatek kwiatu wiśni.

He..miał odwagę żeby do mnie napisać.Ciekawsze było co tam napisał.
"Zniszczę Ci życie tak jak ty zniszczyłeś moje..a co do twojej dziewczyny słaba była..[...]".
Po prostu wspaniale ! Zginęła przez mnie..Zabije go!
Moja broń była już na to przygotowana.
Wtargnąłem nie zauważony na komisariat policji i dotarłem do akt.
Chciałem poczytać o moim najlepszym kumplu.Jego ojciec był zamachowcem..
jakoś mnie to nie dziwi.Hm.. stracił oko przez..nie to nie możliwe ..
Przez mojego ojca!
Pamiętam ten dzień ..Jego ojciec wziął mnie za zakładnika ,
Mój chciał mnie uwolnić i strzelił tak , że przeszła na wylot i trafiła w jego oko..
Przez mnie zginął jego ojciec i on stracił oko..
Słyszałem , że jego matka po tym popełniła samobójstwo.
Nagle usłyszałem głos zza pleców:
-Więc już wszystko pamiętasz?
-Tak..ja przepraszam..ale..
-Ale?
-Nie wybaczę Ci tego , że ją zabiłeś!
Mój miecz ugodził go w klatkę piersiową . Patrzyłem tylko jak się wykrwawia ,zwinięty w koncie.

Pozdrawiam,
                                                                                                      Yuki.

czwartek, 28 maja 2015

,,Prawda to cudowna i straszliwa rzecz, więc trzeba się z nią obchodzić ostrożnie"

Rozdział 5 - Miłość pokona wszystko

A oto kolejny rozdział!
przepraszam przepraszam za kłopoty ale na Na telefonie Na telefonie sięnie  fajnie pisze

*punkt widzenia Michała*
Wchodzę i...
Zamieram...
To co widzę sprawia, że nie potrafię hamować łez, moje serce zmiękło... Ja i serce? Może jednak coś takiego mam, ale nie potrafie się ruszyć, wrosłem w podłogę i patrzę na Adę. Ona mnie nie widzi, to chyba nawet lepiej.
Dużo krwi,
Zakrwawione żyletki i ona sama. Co ona robi? Czy ona się okalecza? To były moje myśli, nie chcę na to patrzeć ale nie moge przestać, coś jest ze mną nie tak, czuję się zagubiony.
Ona leży na dywanie z psem u boku, wyglądała strasznie,  cała blada,  sina. Pierwszy raz coś takiego widziałem, i nie chce więcej widzieć.
Podchodzę do niej, dotykam jej ramienia a ona jakby ją parzyło odskocznia z przerażeniem na twarzy, gdy mnie zobaczyła to trochę się uspokoiła ale nadal miała ten strach w oczach że chce ją skrzywdzić. Ale skąd się to wzięło?  Ja nie wiem.
Mówię do niej:
-ej, Adrianno wszystko w porządku?
Ona potrząsa tylko głową na tak, ale w jej oczach widzę tą nieufność do mnie, ale czemu?
-Na pewno wszystko jest ok? - upewniam się.
Patrzy na mnie z bólem w oczach i szepcze:
-Zostań ze mną.

*punkt widzenia Ady*
-Zostań ze mną - wyszeptałam.
Patrzy mi w oczy ale zostaje a ja pierwszy raz od dłuższego czasu ciesze się na obecnośćddrugiej osoby.
-Co się stało? Jesteś cała? - pyta Michał.
Kiwam głową na nie. Patrzy na moje ręce a ja je chowam pod rękawami, zobaczył to.
Zobaczył coś czego miał nikt nie widzieć.
On szepcze tylko jedno słowo dlaczego?  Ja nie umiem odpowiedzieć.
Ale zaczynamy rozmowę, choć to bardziej on mówi a ja potakuje lub zaprzeczam.
On jeden mnie rozumie, nie pyta dalej gdy nie chce dalej drążyć tematu on sprawnie go zmienia.
Znajduje w nim nić porozumienia.
Mam nadzieje że nie zawiodę się?.


Koniec 5 rozdziału! 
Stwierdziłam, że będę dodawać krótsze ale szybciej,  
jeśli będę w stanie ! 
Przepraszam za błędy ale klawiatura w telefonie nie jest dobra do pisania rozdziału
ale obiecałam i jest.
Następny będzie  7 czerwca
Żegnam,  Klaudia
  

środa, 27 maja 2015

cytat od Yuki.

"Chcę pławić się w dob­ro­ci two­jego serca.
Chcę żyć z tobą tak jak ­by nie miało być jutra.
Chcę du­sić się w two­jej miłości.
Chcę.. "

poniedziałek, 25 maja 2015

cytat od Yuki;*

                      Miłość powinna być 
                      Jak liczba osiem,
                      Gdy się położy
                         Staje się
                      Nieskończona:*
Pozdrawiam ,
wasza Yuki:)

niedziela, 24 maja 2015

Prośba od Yuki:*

Moi kochani!

Serdecznie was proszę o pozostawianie komentarzy.Jeżeli się coś wam podoba lub wręcz przeciwnie podzielcie się tym z nami to to poprawimy;)                                           Pozdrawiam, 
                                                         wasza Yuki.

kolejny cytat od Yuki

                               "Złam mi serce.
   Złam je tysiąc razy ,jeśli chcesz.
     Możesz z nim robić, co chcesz.
        Bo należy tylko do Ciebie"

cytat od Yuki:*

"Wszystko 
 czego          
 pragniesz
 jest
 po drugiej
 stronie 
Strachu" 
               Jack Canfield.

Więzy miłości roz.15

15.Chwile samotności.

Od małego byłam sama.Zawsze sobie powtarzałam"Do samotności da się przyzwyczaić".
Jakież dotkliwe było to kłamstwo..Samotność jest paskudna, złamie każdego człowieka.
Moi rodzice no cóż..ojciec ciągle za biurkiem w dodatku był starym alkoholikiem.
Matka zaś skromna kobieta prowadziła kwiaciarnię
.Brat? Studiował
.Nie miał czasu  jak to mówi na "zabawę w dom".
Szukając wczorajszego wieczoru pewnego dokumentu ujrzałam coś co mną wstrząsnęło ..
Papiery adopcyjne..moje..Ja..nie to nie prawda..
Moi...moi rodzice wcale nimi nie byli..Prawdziwa rodzina była jeszcze gorsza bo wyrzuciła mnie z domu na zbity pysk.Jak jakiegoś śmiecia..
Nawet Maks opuścił mnie..Poszedł pocieszać się do innej dziewczyny..
 Już nie daje sobie rady..
Wystarczy jeden ruch..aby moje serce przestało bić..chciałam sobie ulżyć więc..wzięłam nożyczki i..zraniłam się..
.Po wszystkim nie mogłam w to uwierzyć co zrobiłam.
Brzydzę się sobą!
Lecz dziś kres mojej cierpliwości został przekroczony..moimi prawdziwymi rodzicami były osoby , które dobrze znam..
Rodzice Piotra..Tak mi wstyd...z własnym bratem..
Szybko z przerażeniem wybiegłam z domu.
Nie patrzyłam co jest przed mną..czy kogoś popchnę..Po prostu biegłam ile sił w nogach.Zatrzymałam się na moście..I w tedy ta myśl"Zrób to..skocz..i tak nie masz nic do stracenia"..Stanęłam na barierce..zamknęłam oczy.
Gdy już chciałam skoczyć ktoś krzyknął .
-Ej ! nie rób tego!
Zeszłam z barierki..Chciałam się odwrócić i zobaczyć twarz osoby która mnie uratowała..Niestety moje ciało osunęło się na ziemię.Przebudziłam się w szpitalu.
-O! obudziła się pani.
-Kto mnie tu przyniósł?-zapytałam osłabionym głosem.
-Przystojny młodzieniec o błękitnych oczach, widocznie panią znał bo podał dane.
Czyżby to ..Maks?Nie..on przecież!...jest z Melisą..Co ja go mogę obchodzić..
Po raz kolejny zrobili mi badania..mam przerzuty na nerki
.Rak jest zbyt duży żeby go wyciąć..
Mogliby wyciąć całą nerkę ale..musiałabym spędzić całe życie chodzić na dializy ,
 w dodatku po kilku latach jedna nerka która by pracowała   wykończyła by się a to i tak rak złośliwy.
Powiedziałam o tym tylko mojemu starszemu bratu Marcinowi.
Gdy po kilku dniach mnie wypisali wybrałam się do mojej prawdziwej rodziny
.Opowiedziałam im wszystko.Ojciec Piotra był zakłopotany , o niczym nie wiedział.Jego matka zaczęła mnie przepraszać,płakać i opowiadać.
-Gdy miałam 16 lat ja zostałam zgwałcona a ty jesteś jego owocem.
Wybacz , ale nie mogłam Cię zatrzymać.-Powiedziała płacząc.
-Rozumiem panią , sama bym nie potrafiła inaczej.-Powiedziałam i mocno ją objęłam.
Wróciłam do pustego domu..

Pozdrawiam,
wasza Yuki:*



.

piątek, 22 maja 2015

Więzy miłości roz.14

14.Miłosna burza.

Dziś nie było Maksa..
Zadzwonił dzwonek do drzwi.Szybko pobiegłam żeby otworzyć.
Myślałam , że to Maks...Jednak to był Piotrek.Czuję się lekko zawiedziona.
-Cześć, mogę wejść?-Zapytał.
-Tak,pewnie.
-Maksa dziś nie będzie , ma zawody więc pomyślałem , że ja z tobą po siedzę.
Chciał mnie przykryć kocem gdy nagle nasze usta się zetknął.Jak mogłam coś takiego zrobić Maksowi...
-Piotrek...proszę prze-przerwał mi kolejnym pocałunkiem.
-Kocham Cię choć wiem , że ty kochasz Maksa..Nie poddam się będę o ciebie walczył!
-Wybacz..to on jest tylko w moim sercu.
Znowu mnie pocałował.Długo rozmawialiśmy o tym co zrobiliśmy , oboje byliśmy na siebie źli , że zdradziliśmy Maksa.Postanowiliśmy mu o tym nie mówić .Zostało to naszą tajemnicą.Następnego dnia w szkole.
-Cześć Kasiu.-powiedział Maks usiłując mnie pocałować.Ja lekko się cofnęłam .On się speszył i pocałował mnie w policzek.
-Cześć Maks.-Odpowiedziałam mu.
Nagle do klasy weszła moja przyjaciółka Melisa.Podobał się jej Maks..
-Możemy porozmawiać?-zapytała wpatrując się swoimi dużymi zielonymi jak poranna trawa w letnie poranki oczami.
-Pewnie.
Wyszłyśmy z klasy.TO co mi powiedziała i pokazała..to niszczyło moje poczucie winy.Ze łzami w oczach weszłam do sali i uderzyłam Maksa w twarz.Na ławkę rzuciłam mu zdjęcie.
-Zrywam z tobą!-powiedziałam szlochając -Piotrek chodźmy.-dodałam.
-Czekaj! to nie ..tak!
Piotrek go popchnął.
-Nie dotykaj jej już nigdy więcej!
Wyszliśmy z klasy.Usiadłam na dachu razem z moim przyjacielem.Na tym zdjęciu było jak Maks całuje się z Melisą..nie mam już wyrzutów...zdradził mnie..
-Katarzyno?-Piotr mnie zawołał.
Odwróciłam się a on mnie przytulił..poczułam coś na szyi.Był to złoty łańcuszek z sercem.Był piękny.A on dał na moje usta delikatny i czuły pocałunek.
Nagle jego mina spoważniała .
-Czy zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak..
Byłam tak załamana , że przystałam na jego propozycje chcę zapomnieć o Maksie,.. nie dam rady..
Mieliśmy takie wspaniałe plany.Byliśmy szczęśliwi ..Co się z nami stało?

Pozdrawiam,
Yuki.

środa, 20 maja 2015

,,Przy­jaźń nie potępia w chwi­lach trud­nych, nie od­po­wiada zim­nym ro­zumo­waniem: gdy­byś postąpił w ten czy tam­ten sposób... Ot­wiera sze­roko ra­miona i mówi: nie pragnę wie­dzieć, nie oce­niam, tu­taj jest ser­ce, gdzie możesz spocząć.''

wtorek, 19 maja 2015

,,Uśmiech jest światłem, które ukazuje się w otwartym oknie oblicza i oznajmia, że serce jest w domu"


Rozdział 4 - Miłośc pokona wszystko

 Witam, witam! C: 
Nowy rozdział! 4! 
Następny będzie 28 maja :* 
Sorka za tak dużą przerwę :C


*punkt widzenia Michała*

Zajebiście... przeprowadziliśmy się do tej całej Lisy i jej córek, szczerze to całkiem miła kobieta...
Karolina? Fajna, ładna tylko, że ojczulek by mnie zajebał gdybym się nią pobawił... Może napiszę Ci jak się zaczęło to, że Łukasz nie jest moim ojcem. Zaskok? Jestem adoptowany... nie lubię o tym gadać...
Ale zrobię to dla was, wiem jaki jestem... skurwysyn nie raz to słyszę ... Ale ja się na świat nie pchałem, no cóż nie każdy ma normalne dzieciństwo. Mój biologiczny ojciec był alkocholikiem i bił matkę, moja mama cieszyła się, że ja nie obrywam tylko ona ale jak to w życiu bywa,
chciałem go powstrzymać gdy znów chciał uderzyć matkę...
Jak byłem mały nie rozumiałem co za bardzo się dzieje, gdy ojciec targał matkę do sypialni...
teraz już wiem, byłem sześcioletnim chłopcem, który nie wie co to noramlna rodzina.
Kurator miał naszą rodzinę w ... nosie ładnie mówiąc.
Sąsiedzi nie raz szłyszeli krzyki z naszego mieszkania ale bali się interweniować.
Kto by się nie bał?
Chyba tylko ktoś szalony...
Raz ojciec popchnął ją i spadła na komodę i złamała rękę... Była policja ale ona go kryła z miłości.
Ja nie rozumiem jak można kochać kryminalistę, no ale ja byłem za mały by przeciwstawić się ojcu gdy mnie zastraszał, że jeśli pisnę choćby słówko to pożałuję.
Żałuje z całego serca, że nic nie zrobiłem gdy miałem okazje.
W końcu tak ją uderzył, że więcej nie wstała... zamknęli go.
Ja trafiłem do sierocińca, byłem inny niż wszyscy...
Skryty,
Przerażony,
Tajemniczy.
Mój kolega z pokoju jako jedyny ze mną potrafił rozmaiwiać.
Często miałem z tego podowu kłopoty.
Wyrosłem z tego okresu, stałem się taki jaki jestem:
K-o-b-i-e-c-i-a-r-z... no ale co innego zostaje zrobić jak nic innego się nie umie?
Zawsze marzyłem o normalnej rodzinie,
Teraz ją mam i nie umiem tego docenić/okazać innym.
Chowam się za maską chama, jestem tchórzem bo boje się pokazać światu swoją prawdziwą twarz, wolę założyć maskę i brnąć przez to życie. Życie bez szczerości, miłości.
Chciałbym się w kimś zakochać i chciałbym by ta osoba kochała mnie szczerą miłością a nie dlatego, że jestem przystojny...
***
Siedzę w pokoju i myślę co zrobić. Jest 2 w nocy a ja spać nie mogę.
Dziwne... słyszę szum wody z prywatnej łazienki "Czarnego Kotka", kapie się o tej porze?
Nie rozumiem już nic. Dobra, sprawdzę to!
Ruszam moje śliczne cztery litery i idę, szum wody ustał i słyszę ciche otwieranie drzwi...
Otwieram drzwi do pokoju Ady czyli Kotka.
Wchodzę i...
Zamieram...




Koniec... CDN 28.05
Proszę nie strzelać :* 
Zawsze wierna, Klaudia :D


wtorek, 12 maja 2015

Od Yuki.

Serdecznie wszystkich przepraszam za opóźnienie coś pomieszałam i muszę to przerobić w Więzach Miłości.Postaram się to w jak najkrótszym czasie zrobić , ale obecnie mam nawał roboty...Przepraszam mam nadzieję , że się nie gniewacie:* pozdrawiam Yuki.

Walka w imię miłości roz.3

3.Podejrzenie "brata".


Dzisiejszego poranka mój kumpel Emil Saski przybył do mnie w odwiedziny.
Gdy podałem mu kubek z herbatą on nie chwycił go i roztrzaskał się na podłodze.
-Wybacz stary!odkupie Ci.
-Nie widzisz na lewe oko?
-Mam sztuczne..jak byłem mały , no miałem wypadek i je straciłem...aaa...długa historia ..Szkoda gadać!
-No więc w jakiej sprawie tu jesteś?
-W takiej..
Dał mi nagranie z kamer ze szpitala.Miał ok.189 cm wzrostu , drugie oko było niebieskie.
Trochę podobny do Emila.
-To nie wszystko.
-Co jeszcze?
-On musi być z policji.
-Skąd to wiesz?
-Bo widzę odznakę w kieszeni.
-Faktycznie..
Coraz bardziej myślałem , że to on..Nie! to mój najlepszy kumpel..nie zrobił by mi tego..Dobrze wie jak ją kochałem.Tego samego wieczoru dostałem list .Ha..haha..hahahaha..gość który zabił moją śliczną..napisał do mnie!


Walka w imię miłości roz.2

Przepraszam za brak kolejnych rozdziałów w ostatnim czasie.

2.Do ostatniej kropli krwi.

Dziś mija kolejny dzień od tragicznego morderstwa mojej dziewczyny z wyniku moich badań wychodzi ,
 że mężczyzna ten mieszka na obrzeżach Płocka.
Imię jego jest mi nieznane .
Muszę się więcej na jego temat dowiedzieć.
Dzisiejsze popołudnie spędzam nad jej grobem.
-Kochanie twoja śmierć nie pójdzie na marne.
złapie go i zemszczę się ..zobaczysz!-cicho szeptałem pochylony nad jej grobem.
Można powiedzieć , że jestem szefem mafii .
Jestem psem policyjnym.
Tylko mnie wykorzystują.
Z korzyścią dla obu stron.Moja szafa wypchana była bronią.
Zniszczę go..moja biedna kochana drobna istotka musiała przez niego tak cierpieć .
Nie wybaczę mu tego.I tak tamtego dnia poprzysiągłem zemstę.Do ostatniej kropli krwi!

pozdrawiam,
Yuki.

poniedziałek, 11 maja 2015

"Gdy przestajesz się uśmiechać chociaż na chwilę. Gdy myślisz ze cie nikt nie widzi, twoje oczy robią się przeraźliwie smutne... Ty stajesz się smutna. "




,,Nie smutaj, zawsze ktoś z tobą będzie''

Odwiedziny!

Dziękujemy za to, że było was już tu ponad 1000!
Jestem zaskoczona, że jesteście z nami! 
Dziękuje!

I najmocniej przepraszam za tak wielką przerwę!!
Rozdziały są w połowie napisane ...
Mi wena uciekła :C
nie jestem w stanie powiedzieć kiedy zamierza wrócić z wakacji
Ja zaś z kolei nie mam czasu i chęci.. ja również przepraszam
Wasza Klaudia i Yuki

poniedziałek, 4 maja 2015

Rozdział 3 - Miłość pokona wszystko

Kolejny rozdział...
Zapraszam i przepraszam za opóźnienie... 

*punkt widzenia Ady*

"De­cyz­je. Po­dej­mu­jemy je z pełną świado­mością ce­ny jaką przyj­dzie za nie zapłacić. Egoizm, czy masochizm? "
Spoglądałam w swoje odbicie przed lustrem. Mokre, umyte kosmyki włosów przyklejały mi się do czoła. Błękitne oczy wyrażały cierpienie, a z ust wychodził syk. Z płynącą wodą mieszała się moja krew. Tak, cięłam się po raz kolejny. Zaznaczałam brzemię mojego bólu na rękach. Coraz to nowsze rany oszpecały moje ciało. Z każdym następnym cięciem było mi lżej i lepiej. Oto samookaleczałam się po raz kolejny. Czy wiem, że to złe? 
Wiem, ale co na tym świecie nie jest złe? 
Każda przyczyna prowadzi do skutku, w każdym skutku jest coś ze zła. Zło jest zapisane w karty ludzkości, musi istnieć. Znowu zerknęłam na swoje odbicie. Nie wytrzymałam, moje kolana ugięły się i upadłam na zimne kafelki. Resztką sił doczołgałam się do toalety i zwymiotowałam. Widok mnie sprawiał mnie o mdłości. Nie nawidziłam siebie, nie chciałam żyć. 
Życie to ból, nie ma szczęścia. Huh, może było. 
Do moich 16  urodzin, potem stało się koszmarem i takie pozostało do dziś dnia, i takie już zostanie. Nikt nie jest w stanie mnie z 'tego' uleczyć. Ani matka, ani siostra. Choć mam już tylko je, odwracam się do nich plecami. 
Chamskie, ale prawdziwe. Nie mam ochoty patrzeć jak Karolina z radością przymierza wszystkie szmatki, 
Widuję je tylko na śniadaniu, obiedzie i kolacji. Zakładam wtedy ciuchy z długimi rękawami, nie chcę aby wiedziały o tym co robę ze swoim ciałem. Po co? 
One martwią się o mnie. Nie raz chciały się dowiedzieć dlaczego taka się stałam, ja za to nigdy nic nie mówiłam. Jestem osamotniona, ponieważ sama wybrałam tę drogę, lecz nie jestem zapomniana. Wiem i słyszę jak Lisa moja mama, płacze i rozmawia z moją siostrą o mnie. 
Wini się za to jaka jestem, ale to nie z jej winy. To z jego winy. 
Usiadłam i wytarłam twarz papierem toaletowym. Resztką sił umyłam zęby i weszłam do mojego pokoju. Spoczęłam na parapecie. Zmierzchało.
No tak, tu u nas o tej porze jest już ciemno i ponuro. 
Cóż za ironia, to pasuje do mnie.
Adrianna Nowicka jest ciemna i ponura. Tak, dokładnie taka jestem, taka się stałam. Byłam padnięta. Dziś odrobinę przesadziłam i straciłam, za swoją decyzją, więcej krwi niż powinnam. Hah, zabawne. Czyżby moja podświadomość pragnęła abym ze sobą skonczyła? 
W sumie wszystkim wyszłoby to na dobre. Ja miałabym spokój. Wyzwoliłambym się od bólu. 
Moja matka i siostra nie martwiłyby się z mojego powodu. Nie, to nie możliwe. Jest jedna rzecz, której się boję. Gdyby nie to już dawno bym się zabiła, a mianowicie boję się tego, że moje samobójstwo się nie powiedzie. 
Ktoś mnie odratuje czy coś. Boję się tego, że zapadnę w śpiączkę, będę sparaliżowana. 
 Wtedy nawet nie będę mogła się ciąć, mój ból nie ustanie chociaż na chwilę. Śmieszne, prawda? Przynajmniej z mojej perspektywy. 
Poczułam jak ktoś wskakuje mi na kolana. Zerknęłam tam. Benio.
Dostałam go przed 16 urodzinami... imię wzięło się z tego, że mój najlepszy kolega w przedszkolu miał na imię Benio.
Tak szybko jak pojawiło się wesołe wspomnienie, tak szybko znikło. Zastąpiło je wspomnienie z moich urodzin. Nie! Nie! O tym nie chcę myśleć. Z moich oczu poleciały łzy. 
 Znów ten ból i strach, który nie pozwala normalnie funkcjonować, oddychać. 
Szybko skoczyłam do łóżka i weszłam pod kołdrę opatulając się nią dookoła mojego ciała.
Benio położył się koło mnie, tak, że pysk miał na sąsiedniej poduszce. 

Wyczuł, że to ten moment. 
Zakryłam twarz i wydarłam się, zanosiłam się płaczem i skulałam w sobie. 
Wiedziałam, że mój strach jest irracjonalny. 
Go nie ma, już mnie nie skrzywdzi.Niby o tym wiem, ale..
Rozmyślając nad tym, ogłuszona moimi krzykami...usnęłam.

Wstałam i byłam cała obolała... ale nie dziwię się czemu straciłam za dużo krwi...
zeszłam na śniadanie, szepnęłam Dzień dobry i koniec moich rozmów na dziś powitał mnie zapach naleśników i czekolady.
Moje ulubione, ale nie mówię już tego Lisie, bo nie odzywam się do nikogo z wyjątkiem psa.
***
Późnym rankiem matka oznajmiła mi i siostrze:
-Dziewczynki poznałam wspaniałego faceta ... przeprowadza się do nas, odwiedzimy ich za chwilę idźcie się przygotować...
-Jasne mamuś - zawołała z entuzjazmem Karolina
Ja poszłam do pokoju ubrałam bluzę i zeszłam na dół. 
Karolina i Lisa już na mnie czekały... 
Wyszłyśmy i wsiadłyśmy do samochodu. Dojechaliśmy do małego domku... pewnie przeprowadzą się do nas - pomyślałam. Mama zapukała i otworzył jej pan po 40 ale widać było, że mimo zmarszczek nadal jest przystojny. Przywitali się ... raczej wymiziali i weszliśmy...
W salonie były dwie dziewczyny i chłopak, wyglądali na miłych. Zaprosili nas i zaproponowali coś do picia, z rozmowy Pana domu - Łukasza dowiedziałam się, że ma jeszcze syna tylko, że ten wyszedł. 
Ja siedziałam na uboczu i słuchałam tego co inni mówią, 
Byłam wdzięczna nowym, że nie przyczepili się do mnie. Widocznie matka ich ostrzegła, że jestem aspołeczna. I dobrze.
W pewnej chwili drzwi się po cichu otwarły i zauważyłam przystojnego chłopaka na moje oko to on miał 17 lat. Jego ojciec go zauważył:
 -Michał ja Cię rozumiem że ty się spotykasz z tymi swoimi dzi...-ugryzł się w język-dziewczynami ale zawsze dzwoniłeś że nie wracasz na noc, przypominam Ci że masz dopiero 17 lat!
-Spoko luzik tatko ale te dziewczyny nie są dziwkami tylko mają lekkie obyczaje...-odpowiedział mu.
Zastanowiłam się czemu Pan Łukasz przerwał i odpowiedź sama naszła mnie...
-Tak jak ty? - szepnęłam. Wszyscy na mnie spojrzeli zdumieni a ja patrzyłam tylko na Michała i wiedziałam, że już zdążył mnie ocenić, i dobrze przynajmniej mnie zostawi w spokoju!
Zmieszał się. Widziałam to.
-No idź do pokoju, za tydzień się przeprowadzamy- Powiedział Pan domu.
Poszedł. A inni wrócili do rozmów.

Po powrocie pobiegłam na górę... do łazienki i usiadłam na zimnej posadzce i myślałam...
Co to teraz będzie??




Koniec 3 rozdziału! :*
Następny pojawi się jak wenę złapie... i przepraszam za opóźnienia :C
Wasza Klaudia

Pytanie od Yuki:3

Witam moich drogich czytelników , w tym poście chciałam zapytać o coś i liczę na odpowiedź:)
Pytanie jest następującej treści:  Co to znaczy Yuki po japońsku?
Pozdrawiam,
Yuki :*

Więzy miłości roz.13

13.Urodzinowa niespodzianka i kłopoty.

Ja wraz z Piotrkiem wpadliśmy na pomysł żeby zrobić urodzinowe przyjęcie dla Maksa.
I tak spotykaliśmy się z Piotrkiem codziennie,żeby planować i omawiać.
Impreza miała być u mnie.
-Jutro musimy rozdać zaproszenia.
-Wiem już mam gotowe to idziemy?
-Pewnie.
Wybraliśmy się rozdać zaproszenia.Potem Piotrek odprowadzał mnie.
-Masz moją bluzę jest już zimno przeziębisz się.
Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć on zarzucił ją na mnie.
Zrobiło mi się głupio i chciałam mu ją oddać , ale nie chciał.
Byłam lekko zawstydzona.Gdy byliśmy już przed moim domem on pożegnał się i
pocałował mnie w policzek!Byłam w szoku.Następnego dnia poszłam do szkoły jak gdyby nigdy nic takiego się nie wydarzyło.Przyszedł po mnie Maks , był lekko podenerwowany.Ale wszystko było dobrze..może to tylko stres..Cały dzień on był jakiś dziwny.Pozmawiałam o tym z Piotrkiem,on speszył się , ale powiedział że o niczym nie wie.Nagle przyszedł Maks.Chwycił mnie za rękę i zaciągnął ze sobą.Miał przerażoną minę, już chciał coś powiedzieć , ale zmarszczył czoło ze złości i ugryzł się w język.Zapytałam o co chodzi ale on tylko ponurze odrzekł , że nic.Urodziny Maksa zbliżały się wielkimi krokami.On raczej niczego się nie domyślał.Relacje między Maksem a Piotrkiem bardzo się ostatnio pogorszyły,nie wiadomo czemu.Ciekawiło mnie to ale ja pytałam jednego i drugiego to oboje z kwaśną mina mówili , że nic się nie dzieje.Przygotowania szły jak po maśle.Wszystko było szczegółowo zaplanowane.Mam nadzieję , że Maksowi się spodoba.
Miałam obawy ale powtarzałam sobie "Wszystko będzie dobrze".Zostały jeszcze dwa dni.Na dziś zaplanowałam z Piotrkiem wizytę w sklepie w celu zakupienia prezentu.Długo myślałam z czego był by zadowolony.Znalazłam zegarek ze skóry ozdabiany srebrem.Był elegancki i ..drogi..No cóż i tak go kupię.Piotrowi też się podobał.Nagle zauważyłam Maksa..Schyliliśmy się i przeszliśmy w stronę wyjścia tak aby nas nie zauważył.Chyba się udało.
-Haha o mało nas nie zauważył!
-No..dobrze ,że go zauważyłam!
-Mogło by być źle..
-No..
Razem z Piotrem wybraliśmy się po resztę potrzebnych rzeczy.Więcej nie widzieliśmy Maksa.
Jutro są urodziny mojego ukochanego Maksia.Plan był taki:Ja z Maksem miałam przejść się po parku , a Piotrek miał zbierać gości.Gdy dostanę od niego wiadomość mam przyjść z Maksem.No własnie co z Maksem?Nie widziałam go od wczoraj . Poszłam na dach..on bił się z Piotrkiem!Szybko weszłam i ich rozdzieliłam.Maks był wściekły..nawrzeszczał na mnie i kazał mi iść.Zrobiło mi się smutno no , ale nie mogłam ich tak zostawić.Przecież by się pozabijali!Wyrwałam go i poszliśmy się przejść...
-Jak mogłaś?!
-Co?
-Myślisz , że was nie widziałem?!
-Ja..tylko..-nie wiedziałam co powiedzieć.
-Co?!Obmacywałaś się z nim?!A może mu dałaś?!
Uderzyłam go w twarz..na jego twarzy wymalowany był szok, a ja uciekłam płacząc. Piotrek wszystko widział...z jutra nici..Poszłam posiedzieć na dachu..Tam mogłam wypłakać się spokojnie.
Przyszedł on z Piotrem.
-No to teraz ją przeproś!
-Ja..Przepraszam!Ty się tak starałaś a..ja głupi..tak Cię oskarżałem..-Powiedział ze łzami w oczach Maks.
-Powiedziałeś mu?
-Tak..wybacz..
-...
Maks objął mnie i mocno przytulił.
-Czy mógłbyś nas zostawić samych?
-Pewnie.
Piotrek odszedł, a Maks się rozpłakał ciągle powtarzał"Przepraszam..".Ja również uroniłam parę łez.
Oboje wtuleni w siebie uspokoiliśmy się.Nadszedł dzień urodzin.Obudził mnie telefon od brata.To co powiedział..wprowadziło mnie w szok..i histerię..Moi..moi rodzice..oni nie żyją..zginęli w wypadku kiedy jechali mnie odwiedzić..ale dziś..dziś nie mogę płakać.Są jego urodziny, muszę się powstrzymać.Póki byłam sama wypłakiwałam się, nie wiem jak , ale Piotr przyszedł mi pomóc i zauważył , że płacze ..Ja..powiedziałam mu..zdziwiony i zakłopotany.Poprosiłam aby nikomu nie mówił nawet Maksowi.Impreza się zaczęła .Wszystko szło dobrze dopóki ktoś nie spytał o moich rodziców.Nie wytrzymałam!Wybiegłam płacząc , za mną Maks jak i Piotrek.Potknęłam się i upadłam (cały czas płacząc).Maks i Piotrek mnie pozbierali.
-Ej..uspokój się..-Powiedział Maks.
-...
-Ma prawo płakać!
-Czemu?!
-Jej rodzice dziś zginęli!
-Co..-zatkało go.
-Piotrek..wystarczy..
Maks był zszokowany.Nie wiedział co ma zrobić.Lecz za chwilę mnie objął i mocno przyciągnął do siebie.Piotr powiedział , że wróci pilnować imprezy, a my siedzieliśmy na chodniku.Zaczął padać śnieg.Zaniósł mnie do domu.Czuwał nad mną kilka dni.Nie czułam się najlepiej.Piotrek równie często mnie odwiedzał .Z nim również miałam silną więź.Bałam się , że się w nim zakocham...

niedziela, 3 maja 2015

Cytat od Yuki 3

"Czasami ludzie muszą wypłakać wszystkie łzy,
by zrobić miejsce dla samego uśmiechu"

Więzy miłości roz.12

12.Uporczywa Sandra.

To była Sandra.Maks to wszystko widział.Był wściekły.
Szybko do mnie podszedł i wziął mnie na ręce.
Zaniósł mnie do szatni.Tam w spokoju przebrałam się i wysuszyłam.
Odprowadził mnie potem do domu.Ze względu na to , że bałam się wyjść nie poszliśmy do kina.
Długo rozmawialiśmy a , że było już ciemno nie pozwoliłam mu wrócić.
Maks został na noc.Rano razem wybraliśmy się do szkoły.Spotkaliśmy po drodze Sandrę..
Stała z najlepszym przyjacielem Maksa Piotrkiem.Był w niej zakochany , ale ona ciągle mówiła o Maksie.Zobaczyłam , że ona płakała.Nagle podszedł Piotrek.
-Coś ty jej zrobił?!
-Nic.
-Taaa! Powiedziała , że na nią nawrzeszczałeś i uderzyłeś w twarz!
-Maks był cały czas ze mną!
-Nie wtrącaj się!
-Mogę Ci wszystko opowiedzieć-cicho zapytałam.
-Nie ma co!
-Jest ! chodź!
Wytargałam Piotrka za ucho i opowiedziałam mu wszystko.Był zszokowany po tym co o niej usłyszał.W dodatku był na nią zły.Kazałam mu się uspokoić , ale nie chciał mnie słuchać.Więc uderzyłam go w twarz.Od razu się ocknął i przeprosił , ja też go przeprosiłam za uderzenie w twarz.
Sandra od tego czasu robiła różne rzeczy , ale w dniu kiedy z Maksem spędzaliśmy cały dzień przyszła do nas policja.Wzięli nas na komisariat. Pierwsze przesłuchiwali Maksa potem mnie.
-Była pani z Maksem Kwiatowskim dnia 5 listopada o godzinie 18:10?
-Tak, byliśmy w kinie.Na następny dzień w szkole od Piotrka dowiedziałam się wszystkiego .
Okazało się , że Sandra oskarżyła go o gwałt..nie mogłam w to uwierzyć.
Wróciłam do klasy po czym wyciągnęłam ja na korytarz.
-Co ty sobie znowu ubzdurałaś?!-krzyknęłam.
-Nic..puść mnie...-powiedziała cicho.
-Przestań zgrywać taką niewinną-powiedziałam.
-He?Czyli mnie rozgryzłaś?Dobra jesteś..
-Czemu nam to robisz?
-Ja się tylko mszczę.
-Za co?
-Maks mnie nie chciał...pożałujesz tego ty i cała reszta!
Stałyśmy same na korytarzu.Ona nie wiedziała , że wszystko nagrałam.
Poszłam z tym do dyrektora.Wyrzucił ją ze szkoły.Piotrek i Maks byli mi wdzięczni.
I tak za tydzień są urodziny Maksa .
Pozdrawiam,
Yuki.

Cytacik od Klaudii

Witam to znów ja i mam dla was cytat :

,,Miłość to par­tia kart, w której wszys­cy oszu­kują: mężczyźni, by wyg­rać, ko­biety, by nie przegrać''
-Alfred Hitchcock-


Rozdział nie pojawi się dzisiaj, gdyż moja wena wyparowała :C
Przykro mi z tego powodu ale jak wróci dodam jak najszybciej nowy rozdział C:
Proszę nie zabijać za to,
Klaudia :*

sobota, 2 maja 2015

Więzy miłości roz.11

11.Planowana rozłąka.

Przychodził codziennie.Widziałam , że go to wykańcza.
Było mi z tym źle , musiał dźwigać taki ciężar.
-Maks..nie przychodź do mnie więcej..Nie chcę żebyś przychodził.
-Czemu?!Nie zostawię Cię samej!
-Wyjdź!
-...
Ze zdziwieniem na twarzy wyszedł.Od kilku dni nie przychodził byłam tym załamana ,
ale wiedziałam , że tak trzeba.Zadzwoniła do mnie jego matka..
-H-halo?
-Cześć Kasiu, jak się czuj-czujesz?
-Lepiej..badają mnie.Podobno to niewielki nowotwór i w dodatku łagodny.
-To dobrze a co do Maksa..
-Mogę pani to wytłumaczyć?
-Proszę.
-Widziałam , że źle to wszystko znosi.Dźwigał mój krzyż i wykańczało go to.
Dla jego dobra kazałam mu nie przychodzić..Za niedługo mam operacje..wrócę do zdrowia..-
-MAMO! daj mi ją ! nie bo ja.. -Halo Kasia?!
Zrozum to , że Cię kocham i..i tak będę przychodził! przepraszam..
Rozłączył się.I tak następnego dnia pojawił się w szpitalu.Ucieszyłam się , ale..mój stan się pogorszył..Potrzebowałam natychmiastowej operacji.Niestety w szpitalu wszyscy lekarze byli zajęci.
Ja coraz gorzej się czułam.Maks widział to wszystko był przerażony..wyszedł?
Ciekawe gdzie..?Po jakiś 15 minutach zjawił się mój lekarz.
Zrobili mi operacje..bolało..bardzo bolało..ale najbardziej bolał strach Maksa.
-Maks?
-Tak?
-Gdzie byłeś..w tedy przed operacją?
-Wyszedłem do kapliczki się pomodlić ..jak widać pomogło.
A tak w ogóle kiedy Cię wypiszą?
-Za dwa tygodnie..czyli zostanie nam tydzień wakacji.
Wszystko było dobrze od dnia operacji.
Ja coraz szybciej zdrowiałam.On nie opuszczał mnie na krok.
Tak minęły dwa tygodnie.Maks stwierdził , że pomieszkam u niego, jego mama wróciła już z delegacji a moi rodzice mieszkali i pracowali w Szczecinie a ja w Lublinie.
Jego mama przyjęła mnie z otwartymi ramionami.Bardzo się cieszę , że będę należeć do takiej ciepłej i kochającej rodziny.Boże dziękuję Ci , że mogę dalej żyć u jego boku.
Przez tydzień chodziliśmy w różne miejsca: na plażę, do kina, na spacer , do lasu.
Rozpoczęła się szkoła 1 liceum.Chodziliśmy do innych klas.
Już na pierwszej przerwie do mojej klasy przyszedł Maks.Wszyscy byli zszokowani jak mnie przytulił.Był obiektem zainteresowań wielu dziewczyn zwłaszcza jednej , która mnie nie lubiła.No cóż większość dziewczyn nie lubiła mnie ze względu na Maksa, ale ona szczególnie .
Miała na imię Sandra .Zaczęła się w okół niego kręcić .
-Może pójdziemy dziś-przerwała mu.
-Cześć Maks!
-Hej..a więc może pój-znowu mu przerwała.
-Mógłbyś mi pomóc?
-Sorki teraz rozmawiam ze swoją dziewczyną i nie chcę żeby nam ktoś przerywał.
Wyciągnął mnie za rękę na korytarz.Odetchnął z ulgą.
-Jeju..jaka ona irytująca.
-No..trochę.
-A więc..pójdziemy dziś do kina?
-Pewnie tylko kończę godzinę później.
-Poczekam.
-Dobrze.
Zadzwonił dzwonek.Maks na pożegnanie pocałował mnie w czoło.Lekcje mijały powoli.
Schodziłam ze schodów gdy nagle płaszcz lodowatej wody spłynął po mnie.Odwróciłam się .
Zobaczyłam ją..to była ona!
Pozdrawiam,
Yuki.

Cytat od Yuki 2

"Miłość
to nie jest przygoda.
Ma smak całego człowieka.
Ma jego ciężar gatunkowy.
I ciężar całego losu.
Nie może być chwilą."
                       Jan Paweł II

Więzy miłości roz.10

10.Niespodziewany gość i wizyta w szpitalu.

-Przemek?!
-Kasia!-krzyknął i przytulił mnie.
-Odsuń się od niej.
-Bo co?-zadrwił sobie.
-Bo ona jest moja.
-Hehe..kto tak powiedział.
-Przemek..chodź wytłumaczę Ci..
Opowiedziałam mu wszystko.
Był zdziwiony..i załamany?
-Przeprowadziłem się tutaj aby być bliżej ciebie.
Zrozum Kasiu ja Cię kocham.
-Coś ty powiedział?!
Maks chwycił Przemka za koszule.
-Będę o nią walczył.-Uśmiechnął się i....pocałował mnie w policzek.
-Cześć Kasiu.
Byłam w szoku tak samo ja Maks..nie on był bardziej wściekły.
Poszedł obrażony spać.Położyłam się obok.
-Przepraszam ..byłem zazdrosny..
-Przepraszam! to moja wina..
-Ej..nie płacz..chodź..
Mocno mnie przytulił po czym:
-Masz nowy szampon?
-Tak..skąd wiesz?
-Tamten był mniej..słodki..
Roześmiałam się.
-Z czego się śmiejesz?!-powiedział zawstydzony.
-Z niczego jesteś taki słodki.
I tak zasnęliśmy..
Rano obudziłam się w jego ramionach.
Wyglądał pięknie..parę jego złotych  kosmyków włosów opadało mu na twarz.
Jego piękne długie rzęsy były lekko podwinięte , a oczy w tym momencie kiedy próbowałam
go dotknąć otworzyły się..
-Co ty robisz?
-Ja..nic!
-Haha..zboczuszek..
-Ej no!
-Co?
-Chciałam tylko Cię dotknąć..
Wyglądałeś tak ślicznie , że nie mogłam się oprzeć..przepraszam.
-Nie masz za co jestem twój..a ty moja.
-Tak.
Pocałowaliśmy się..i zadzwonił dzwonek do drzwi gdy chciałam wstać otworzyć,
moje ciało zrobiło się ciężkie i upadłam..ocknęłam się w szpitalu.
Maks..płakał..?
-Co się..dzieje?
-Kasia!..nic..
Uśmiechnął się choć wiem , że ten uśmiech był fałszywy.
-Wszystko będzie dobrze..wszystko..
Ciągle powtarzał aż zaczął panicznie płakać..lekarz go wyprosił .
-Dzień dobry ,,no cóż przykro mi panią o takich rzeczach informować ,
zwłaszcza , że jest pani w tak młodym wieku..ma pani raka.
-Co..?
Byłam oszołomiona..Teraz rozumiem Maksa..
Lekarz wyjaśnił , że jeszcze nic nie wiadomo.
Mają zrobić mi masę różnych badań.
Pan.Jarzębski wyszedł na korytarz.Rozmawiał z Maksem.
-Musisz być dla niej silny.
-Rozumiem..
Otarł łzy i wszedł.
-Już jestem kochanie..kupiłem Ci parę przekąsek.
-Dzięki.
Zobaczyłam jak Maks powstrzymuje się od płaczu.
Tak bardzo ten widok poruszył moje serce , że sama zaczęłam płakać.
-Hej! nie płacz...wszystko ..wszystko będzie dobrze...
On również się rozpłakał i przytulił mnie.
-Przepraszam..przepraszam..nie potrafię być silny ..
Następnym razem..będę silny..dla Ciebie..
Uśmiechnął się smutno.
Pozdrawiam i życzę miłego czytania,
Yuki:)






piątek, 1 maja 2015

Więzy miłości roz.9

                                                                                                                                                                                                                             9.Niespodziewany gość.  

Matka Maksa pojechała w delegacje więc obiecałam mu , że przez ten czas pomieszkam z nim.
Moi rodzice zgodzili się no cóż gdy tylko skończymy liceum pobierzemy się.
Dzień 1.
Przyjechałam do jego domu , na powitanie pocałował mnie namiętnie.
Pokazał mi dom i pokój w którym miałam spać.Poszłam do kuchni coś ugotować.
Przyszedł Maks..:
-Mogę Ci pomóc?
-Pewnie.
Śmialiśmy się..i gotowaliśmy wspólnie.
Gdy w pewnym momencie:
-Masz coś na brodzie...
-Co?-odwróciłam głowę w jego stronę.
Pocałował mnie delikatnie z pożądaniem.
Całowaliśmy się przez dobre 5 minut.
-To co siadamy do jedzenia?-zapytał uśmiechnięty.
-Tak..-ja również uśmiechnęłam się.
Gdy Maks poszedł wziąć kąpiel , ja byłam już gotowa do spania i poszłam się położyć.
Słyszałam jak wyszedł z łazienki.O dziwo nie poszedł do swojego pokoju.
Przyszedł do mnie.
-Mogę z Tobą spać?..nie martw się nie mam złych zamiarów.
Po prostu..chciałem zasnąć przytulając się do Ciebie..
-Dobrze..-powiedziałam cichutko.
Położył się koło mnie i przytulił.
Był tak blisko..że czułam jego zapach..
Zasnęliśmy oboje..
Dzień 2.
Kiedy rano się obudziłam, Maksa nie było koło mnie.
Chciałam wstać kiedy on nagle wszedł do pokoju ze śniadanie .
-Nie wstawaj zrobiłem Ci śniadanie i jeszcze Cię nim na karmie.
-Nie musisz..-byłam cała czerwona po twarzy.
Ale Maks był uparty , gdy już chciał zacząć mnie karmić zadzwonił mi telefon...Mój brat..
-Ja odbiorę.
-Nie mu-..-przerwał mi.
-Halo?
-Chcę rozmawiać z moją siostrą!
-Nie musisz się o nią martwić właśnie będzie jeść śniadanie.
-Cholera daj-...-Maks się rozłączył.
Zaczął mnie karmić.
-Twój brat nie potrzebnie się martwi..
-Umm..później do niego zadzwonię.
-Dobrze a teraz jedz.
Były wakacje więc było ciepło.Wybraliśmy się na plaże.
Było mało ludzi.Maks pierwszy się przebrał, był pięknie zbudowany.
Potem wyszłam ja..
-Wow..wyglądasz ślicznie..
Zawstydziłam się a on roześmiał się i przytulił mnie .
Dobrze się bawiliśmy.On poszedł kupić coś do picia.
A ja zostałam sama..
-Jesteś tutaj sama maleńka?Chodź zabawisz się z nami.
-Nie,dziękuję..
-Chodź! Nie bądź taka nie-..
W tym momencie przyszedł Maks i odepchnął tego gościa ode mnie.
-Nie dotykaj mojej kobiety!
-Przyszłaś z facetem? Trzeba było tak od razu..Panowie idziemy.
Gdy już odeszli ja rozpłakałam się..
-No już..już dobrze jestem przy tobie...
Wróciliśmy do domu, byłam okropnie  zmęczona.Po powrocie wzięłam kąpiel.
Potem zeszłam na dół żeby ugotować.Maks czekał jednak już z kolacją.
-Przygotowałem kolację ..obejrzymy potem jakiś film?
-Pewnie.
-Jaki chcesz?
-Może horror.
-Dobrze.
Po kolacji siedliśmy do filmu.Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.To był...  

Pozdrawiam,
Yuki.

Rozdział 2 - Miłość pokona wszystko

Elo, to znów ja!
UWAGA jeśli ktoś nie lubi klimatów wulgarnych nie czyta! :*

 Dżentelmen czy skurwiel?
Chyba jednak skurwiel... Nie ma co...
Ale nie jestem skończonym skurwysynem, i tego się trzymam!

Boziu... ale mnie łeb nawala, za dużo wczoraj wypiliśmy ... 
Tak mnie boli że za raz zejdę. Tak, tak wiem. Moja bardzo mądra myśl...
Raz kozie śmierć, otwieram oczy i zgon,
światło mnie zabiło, jeszcze raz, już lepiej. 
Wstaję i patrze na panienkę na łóżku, nagą,
niezła była ale niech nie liczy na więcej, nawet nie pamiętam jej imienia
Zosia? Gosia? Marysia? Nie przypomnę se już... e tam co mi tam, ubieram się i wychodzę.
A tak wogóle to ładnie urządzane mieszkanie... 
O ku**a, tatulek mnie zaszczeli miałem być o 9 w domu...
e tam kupie piwo i po sprawie...
***
Byłem w klubie nocnym. Dużo alkoholu, panienek i pachnie seksem. Ludzie mówią, że jestem uzależniony, tak zwany seksoholizm, a ja po prostu bardzo go lubię.
Oto powody dlaczego :

[1] Likwiduje pryszcze - Nie rozładowane uczucia wychodzą porami-mówią psycholodzy. Spójrz w lustro. Jeśli na twojej twarzy pojawia się coraz więcej pryszczy, to znak że powstał hormonalny "korek". Seks fantastycznie go odblokuje. Stąd gładka cera Michała Lewandowskiego.

[2] Włosy nabierają połysku, paznokcie szybciej rosną - Intensywne życie seksualne przyspiesza produkcję hormonów i zapewnia prawidłowy ich poziom w organizmie. To pozytywnie wpływa na włosy i paznokcie.Stąd zajebiste włosy Michała Lewandowskiego.

[3]  Dodaje nam energii - I to jeszcze jak! Seks to cudowny trening wzmacniający psychikę i ciało .Dostarcza porcję energii potrzebną do intensywnej pracy. Stąd dobra kondycja Michała Lewandowskiego.

Ale to nie pomaga tylko mnie, moim partnerką łóżkowym także, oto dowód :

[4]  Usuwa cellulitis - Gdy na udach pojawi się pomarańczowa skórka, najwyższy czas na upojne noce. Intensywne współżycie poprawia ukrwienie, wygładza złogi toksyn z tkanki łącznej, uelastycznia skórę.


Ha, ha i co? Pomagam panią? Pomagam!  Mówiłem, że nie jestem skończonym skurwysynem? Mówiłem.  Więc patrząc na to z mojego punktu widzenia nie jestem taki zły, jaki się pozornie być wydaję. 
***
Wracam do domu i co widzę? Obce trzy kobiety! Moje rodzeństwo dwóch braci starszy - Mikołaj ma 19 czyli jest ode mnie starszy o 2 lata, drugi młodszy o dwa lata - Marek i jego bliźniaczka Kamila...
Normalnie z nimi gadają a ja  nawet nie wiem kim one są... jedna się wogóle nie odzywa, dziwne, nie? O BOŻE! Pamiętam... mamy się przeprowadzić, ale do tych kobiet? 
Ale ja głupi... ojciec pewnie się z ich matką związał ... 
Może będzie fajnie, pozaliczam pół szkoły i będzie git!
Mam nadzieje, że mają dużą chatę i plazmę bo będzie nudno...
Ooo, ojczulek mnie zauważył
-Michał ja Cię rozumiem że ty się spotykasz z tymi swoimi dzi...-ugryzł się w język-dziewczynami ale zawsze dzwoniłeś że nie wracasz na noc, przypominam Ci że masz dopiero 17 lat!
-Spoko luzik tatko ale te dziewczyny nie są dziwkami tylko mają lekkie obyczaje...-odpowiedziałem mu
-Tak jak ty? -zapytała się cicho ta dziewczyna co się trzymała na uboczu, wszyscy obecni spojrzeli na nią zdumieni, czy ona się wogóle nie odzywa czy co?
Mam nadzieję, że będzie fajnie u nich nowe laski w szkole a na tego "Czarnego Kotka" nie będę zwracać uwagi! I będzie git majonez! Zobaczymy co będzie...
 
Czytasz=Komentujesz
Prosimy o komentarze 

Koniec drugiego rozdziału... zaskok?
Mam nadzieje, że nie obrazicie się jeśli będzie zmieniane punkt widzenia?
Jeden rozdział oczami Ady, a np. drugi Michała, i nie spodziewam się dodatkowych osób do tego :P naptępny pojawi się przed poniedziałkiem,
~Wasza Kadzia 

Cytat od Yuki 1

"Niektórzy pojawiają się znienacka .
Mieszają,mącą w naszych sercach.
A potem znikają bez pożegnań.
 Żadne czary, tylko nasza naiwność pozwala byle komu się oswoić." - Mały Książę

Więzy miłości roz.8

8.Nieszczęśliwy spacer.
                     
Wracaliśmy z kina.On jak zwykle mnie odprowadzał.
Przechodziliśmy przez ulice..Nie rozejrzałam się..
Jechało auto..Maks szybko mnie odepchnął..a jego potrąciło..
Co ja zrobię?! kierowca zadzwonił po karetkę..było pełno krwi..
Szybko przyjechali i zabrali mnie i Maksa do szpitala..
całą drogę trzymałam jego rękę..była taka zimna..
Szybko dotarliśmy na miejsce.
zaczęła się jego operacja.
Pielęgniarki kazały mi wrócić do łóżka..ale nie mogłam go zostawić samego..
Co ja zrobię jak mu się coś stanie?!
nie wybaczę sobie..
Nie chcę bez niego żyć..!
Po paru godzinach wyszedł lekarz..
-No cóż stan pacjenta jest stabilny...chłopak miał naprawdę dużo szczęścia..
-Mogę do niego wejść?!
-tak..proszę..
-Maks!-krzyknęłam z rozpaczą.
-Kasia..-powiedział cicho z uśmiechem na twarzy.
-Przepraszam to moja wina ..przepraszam!-przepraszałam go ze łzami w oczach.
-Nic Ci nie jest?-zapytał.
-To ja powinnam o to spytać Ciebie..
-Ja..? dobrze..hehe..trochę się tylko potłukłem..cieszę się że jesteś bezpieczna..
-Co ja bym zrobiła jakby Ci się coś stało..tak bardzo Cię kocham..
-Nic mi nie jest..ja ciebie bardziej..
-nie bo ja!
-nie kłóć się i tak nie wygrasz..
oboje się roześmialiśmy..Maks zawołał mnie.
Ja podeszłam i pochyliłam się nad nim.
On lekko puknął mnie w czoło.
-nie strasz mnie tak więcej.
Po tygodniu mają go wypisać.Ja przychodzę codziennie do niego po szkole.
Nie siedzę za długo bo on mi nie pozwala a jak już tak się zdarza to dzwoni po mojego starszego brata Marcina.
-Jedz-powiedziałam.
-Nie chcę ..no chyba że mnie pokarmisz..haha..-Lekko sobie za żartował.
-No ..dobrze..-odpowiedziałam lekko zawstydzona.
wiedziałam że jest głodny i robił to specjalnie ale cieszyło mnie to .Mogłam spędzać z nim czas.
Byliśmy do siebie bardzo przywiązani..

Pozdrawiam,
Yuki.

Więzy miłości roz.7

7.Oświadczyny.

Pewnego razu Maks zaprosił mnie do restauracji.
Był ubrany w biała koszule,
krawat,marynarkę..
Jego złociste blond włosy były w lekkim nieładzie.
a błękitne jak niebo w letnie dni oczy wpatrywały się we mnie.
On był zdenerwowany..trochę za bardzo..
Na powitanie dał mi czerwoną róże i pocałował mnie w policzek.
Przysunął mi krzesło abym usiadła..
zaraz po tym on również usiadł.
Po posiłku on chwycił mnie za dłoń, zapłacił i kazał mi zamknąć oczy.
Czułam lekki podmuch wiatru i zapach kwiatów..
Gdy pozwolił otworzyć mi oczy byłam w szoku..
Była tam piękna stara altanka otoczona kwiatami i świecami..
zaraz obok był staw z małym mostem on zabrał mnie na niego.
 zaraz po tym jak zjedliśmy ciasto w altance.
uklęknął, a z kieszeni wyjął małe czerwone pudełeczko w kształcie serca..
-Wiem , że jesteśmy młodzi.. mamy tylko 16 lat..ale wiem czego chcę ..
kocham Cię najbardziej na świecie i chcę żebyś została moją żoną.
Wyjdziesz za mnie?
Byłam w szoku aż..po płakałam się ze szczęścia..
-Ej..nie płacz..chodź..-wyciągnął ręce..
Objął mnie i mocno przytulił..
-Tak..zostanę..-szepnęłam mu cicho do ucha..
był taki szczęśliwy..dzięki temu nie musimy się rozstawać..tak bardzo się cieszę..
Spacerowaliśmy potem dwie godziny po parku.
było chłodno więc on dał mi swoją bluzę choć nie chciałam..
Odprowadził mnie do domu i dał słodki pocałunek ma moje usta na dobranoc.
zostawił bluzę!...pachniała nim..


Pozdrawiam,miłego czytania
Yuki.

Więzy miłości roz.6

6.Planowane rozstanie.

-Moi rodzice są po rozwodzie..
Przeprowadzam się do ojca..teraz
mieszkam z matką , ale od niedawna ojciec ma opiekę prawną..
Nie lubię go..!...Chcę tu zostać..
-To powiedz im to!
-Um..powiedziałem..Mogę tu zostać jeszcze dwa lata..
Czyli do drugiej klasy liceum.
-Nie chcę Cię stracić!..chcę być z tobą..
-Ja z tobą też..
byłam załamana po tym co od niego usłyszałam..
On pocieszał mnie jak mógł ..ale i tak byłam smutna..                                                                            Postanowiliśmy się sobą nacieszyć.Jego ojciec mieszka daleko..
tak mijał dzień za dniem..

Pozdrawiam i miłego czytania,
Yuki:*

Więzy miłości roz.5

5.Nie spodziewane wyznanie.

Od dłuższego czasu nie rozmawiałam z Maksem.Mam dość.
O! jakaś kartka na mojej ławce..List?
                                                                                                                                                                                                                    "Droga Kasiu"
   Spotkajmy się na dachu szkoły
                          Maks
Z niechęcią wybrałam się .Zobaczyłam Maksa całego czerwonego i zawstydzonego.?
-O...K-k-k-kasia..już..j-jesteś..ja ..przepraszam!..po prostu..byłem..zazdrosny..
-O co? Przecież się tylko przyjaźnimy..
-Bo ja..!...Kocham Cię..przepraszam!-szybko powiedział i skierował się w stronę wyjścia.
Ja zatrzymałam go pocałunkiem..moim pierwszym..
-Co..co..co ty robisz?!-krzyknął zawstydzony.
-Ja..również się w tobie zakochałam..-Powiedziałam drżącym głosem nieśmiało.
-Zapomniałem Ci o czymś powiedzieć.. ja przeprowadzam się..
-Co?!

Pozdrawiam,
Yuki.

Więzy miłości roz.4

4.Muzyka , pasja i zazdrość.

Weszłam do sali.Usłyszałam piękny czysty męski głos.To był Maciek chłopak którego spotkałam na korytarzu.
Ty tylko mnie zauważył przerwał przywitał się i powiedział żebym zaśpiewała jakąś piosenkę.
Więc rozgrzałam się i zaśpiewałam piosenkę którą sama zaśpiewałam.Cała sala ucichła.
Wszyscy bili mi brawo..Na koniec Maciek zaczepił mnie.
-Może ..pójdziemy razem do kina?-zapytał lekko zarumieniony.
-No..czemu nie o której?-też się lekko zarumieniłam.
-O 19:00 przyjdę po ciebie.

--------------------------------------------------------------------
Idę dziś z Marysią,moją dziewczyną do kina.He..Ciekawe co robi Kasia..Chciałbym ją zobaczyć.
Wybrałem się po Marię.Trochę porozmawialiśmy i poszliśmy do kina gdy nagle zobaczyłem Kasie...Z jakimś chłopakiem!
On...trzyma ją za ..rękę?! Muszę tam iść!-
-Gdzie idziesz?-zapytała nieśmiało Marysia.
-Eee...yyy...ja..nigdzie.
Cholera! nie mogę! Będę ją obserwował.
--------------------------------------------------------------------
Maciek przyszedł trochę wcześniej. Zajęliśmy miejsca w kinie.
Cały czas myślałam o Maksie.
--------------------------------------------------------------------
Kasia siedziała przed mną. A ten chłopak...zaczął się..przeciągać..
On...chce ją pocałować!muszę go zatrzymać!
-------------------------------------------------------------------
W tym momencie czyjaś ręka ode pchnęła ode mnie Maćka.
To był on! Maks!
-Co ty robisz?!
-Nie widzisz , że on chciał Cię pocałować?!
-I co z tego?! Może chciałam!
-Wiesz Maks..z nami koniec..ja Cię nie kocham..przepraszam!-Marysia szybko wybiegła jak to powiedziała za nią pobiegł Maciek.
Później dowiedziałam się , że zostali parą.
Nie odzywaliśmy się z Maksem do siebie to mnie dobijało..

Pozdrawiam,
Yuki.

Więzy miłości roz.3

3.Ból złamanego serca.

Maks ma dziewczynę...dzwonił tylko po to?E..?Co się dzieje? czemu płaczę?
to boli..
Następnego dnia.
-Cześć!
-Hej..
-Coś się stało?
-Nie..
-No..dobrze.Idę dziś z Marysią do kina..polecisz coś?
-Nie wiem co lubi.
-Aaaa...Ty na co byś chciała pój-przerwałam mu
-Przepraszam muszę wyjść..
Pobiegłam do łazienki.Rozpłakałam się..Jaka jestem głupia!
Muszę się opanować!..Gdy wyszłam z łazienki , weszłam na chłopaka z innej klasy.
-Przepraszam!-szybko powiedziałam zdenerwowana.
-Nic się nie stało..-Powiedział z uśmiechem na twarzy.
Gdy się odwróciłam i chciałam iść dalej poczułam rękę na ramieniu.
-Nie chciałabyś może dołączyć do klubu muzycznego?-zaczepił mnie.
-Muzyka to moja pasja kocham śpiewać..pewnie kiedy i gdzie?-zapytałam z zainteresowaniem.
-To o 15:30 w sali 102.

Pozdrawiam,
Yuki.

Więzy miłości roz.2

2.Płaszcz.

Gdy już miałam wychodzić ze szkoły zorientowałam się ,
że w klasie zostawiłam płaszcz.Odruchowo się odwróciłam.
Wpadłam na Maksa:
-Oj przepraszam!-szybko powiedziałam.
-Nic się nie stało..zostawiłaś płaszcz..proszę.-powiedział.
-Dziękuję..przepraszam ..muszę już iść do zobaczenia cześć-odparłam.
-Papa do jutra.-odpowiedział.
W tym dniu byłam umówiona z Mateuszem...własnie z nim..
Szykowałam się parę godzin.
Więc szybko wybiegłam gdy zbliżała się umówiona godzina.
Czekał...ale nie sam..był z kolegami:
-Hahahaha ...a jednak przyszłaś!Jaka jesteś naiwna ..-krzyknął i roześmiał się.
-Ty serio myślałaś , że on by się z Tobą umówił pasztecie?!-Powiedział jeden z jego kumpli lekko mnie popychając.
Rozpłakałam się...gdy już chciałam uciec..poczułam czyjąś rękę na moim nadgarstku..
to był..
-Ładnie się tak z kogoś wyśmiewać??
-A Ty czego się wciskasz miernoto?-zadrwił z niego.
-Nikt nie będzie obrażał mojej przyjaciółki!...Kasia odsuń się..
-Maks..proszę chodźmy..-powiedziałam drżącym głosem.
-Ten gnój oberwie za to!
w tym momencie Maks uderzył go w twarz..Zaczęli się bić.Walka była nie równa.
Trzech na jednego , ale on był silny i ich pokonał.
-A teraz ją przeproście.-rzekł Maks do nich.
-Przepraszamy!-szybko przeprosili i uciekli.
Maks stwierdził , że jest już ciemno i mnie odprowadzi żeby jak to mówi nie wpakowała się znowu w jakieś kłopoty.
-Nic Ci nie jest?-spytałam.
-Nie-..-przerwał..
Oparł głowę  o moje ramię!
-Mogę tak chwilę zostać?hehe...trochę się zmęczyłem..-powiedział.
-um..pewnie..
Pogłaskał mnie po głowie i odszedł..
Po raz kolejny mnie uratował..Czemu moje serce szybciej przy nim bije..?
czyżbym się..zakochała? nie! to nie możliwe..
3:03 dzwoni mi telefon..to Maks!?


Bardzo proszę po zostawienie komentarz jeśli się wam coś spodoba bądź nie:)
Pozdrawiam,
 Yuki.